Brak odpowiedzi  Dodaj komentarz

Chupacabra, czyli „kozi wampir, pojawił się po raz pierwszy w 1975 roku na wyspie Portoryko. Jakieś tajemnicze stworzenie zabijało tam zwierzęta, wypijając z nich krew. Na ciałach ofiar widać było tylko małe rany-otwory, jak po ukłuciu igłą. Jedna z mieszkanek tamtego regionu widziała atak chupacabry na domowe zwierzę i opisała drapieżnika jako podobnego do kangura, z kłami i złymi czerwonymi oczami. Wkrótce pojawiły się doniesienia o podobnych przypadkach w krajach Ameryki Środkowej i Południowej, a później także w USA, na Ukrainie, w Rosji oraz w innych krajach.

Chupacabra w Kirgizji

ChupacabraHistoria pojawienia się chupacabry w Kirgizji liczy wprawdzie tylko jeden przypadek, ale za to jaki! Prawdę mówiąc, w Kirgizji, po raz pierwszy w świecie, postanowiono problem ataków dziwnego stwora wyjaśnić do końca, a nie udawać, że nic się nie stało.

Kirgiska chupacabra pojawiła się w czerwcu 2014 roku w rejonie Koczkor, w obwodzie Naryńskim. Zaczęło się od napaści nieznanego stworzenia na chłopskie gospodarstwa. Nocny drapieżnik grasował po szopach i oborach mordując wszystko, co żyje bez wyjątku. Jego ofiarami stawały się kury, króliki, owce.

Liczba zabitej zwierzyny w rejonie szła już w dziesiątki, a nieoczekiwane nocne ataki nie ustawały. Mieszkańcy bali się wychodzić z domów w godzinach nocnych, a dzieciom nawet w dzień towarzyszyli na drodze dorośli.

Tak jak było do przewidzenia, sytuacją w rejonie Koczkor zainteresowały się władze. Przy czym nie tylko rejonowe i obwodowe, ale również centralne.

Co ciekawe, władze Kirgizji nie zaczęły pleść o kunach, zdziczałych psach, czy wściekłych rosomakach. Trzeba przyznać na korzyść urzędników, że istnienie nieznanego wcześniej problemu uznano za fakt, a naocznych świadków nikt nie nazywał szalonymi. Mało tego, do badań zaangażowano również uczonych. Doszli oni do wniosku, że ataki na domowe zwierzęta prowadzi jakiś niezwykle rzadki gatunek drapieżnika.

Zbierano informacje o zwierzęciu, które postanowiono złowić i po raz pierwszy na świecie pokazać publicznie. W stworzeniu „portretu pamięciowego” chupacabry szczególnie pomogła pewna miejscowa gospodyni, która zetknęła się z nim, można powiedzieć, oko w oko. Zwierzę pustoszyło kurnik, ale zauważywszy człowieka skryło się. Opis przedstawiony przez tę kobietę można uważać za klasyczny: trochę z kangura, trochę z psa, a reszta nie wiadomo do czego podobna. Zeznanie kobiety sprawdzono na wariografie – wszystko, co powiedziała, było prawdą.

Akcję specjalną w celu schwytania kirgiskiej chupacabry zorganizowano na terenie starego cmentarza, gdzie prawdopodobnie skrył się zwierz. Zamiast pracowicie przeczesywać metr po metrze, miejsce poszukiwań zarzucono dużą ilością świec dymnych. Szczelny pierścień ogrodzenia wokół cmentarza nie przepuściłby nawet myszy.

Czy udało się złapać chupacabrę, czy nie – oficjalnych informacji brak. Wiadomo tylko, że podczas akcji w rejonie Koczkor, z władzami Kirgizji kontaktowali się wysłannicy Rosji, USA i Chin. A chupacabry w Kirgizji nikt już więcej nie widział.

Chupacabra w Kazachstanie

Na terytorium Kazachstanu, w odróżnieniu od Białorusi, Ukrainy i Rosji, chupacabra pojawiała się bardzo rzadko. Może tajemniczemu stworowi nie odpowiadał tamtejszy klimat (prawie połowa Kazachstanu, to pustynie i półpustynie), a może małe zaludnienie. Niemniej jednak chupacabra w Kazachstanie, to szczególny przypadek związany z unikatowymi i dramatycznymi zdarzeniami.

Chupacabra w KazachstanieW maju 2004 roku, niedaleko miasta Aksaj, w prywatnym gospodarstwie nieznany drapieżnik zabił króliki i kaczki. Pierwsze podejrzenie, że dokonał tego lis albo kuna okazało się niedorzeczne. Z klatek były wyrwane mocne, stalowe pręty i zerwane zasuwy. Dla lisa byłoby to zadanie ponad siły. Mało tego, rany u zabitych królików zadane były wyraźnie nie przez lisa – napastnik miał na pewno znacznie potężniejsze zęby. Takie ślady mógł zostawić duży pies, ale z kolei rany na kaczkach nie potwierdziły „psiej” wersji. Kaczki miały na grzbietach ślady tak mocnych pazurów, jakich żaden pies nie posiada. Tym bardziej, że samo stworzenie nie było zbyt ogromnych rozmiarów; przelazło przez półmetrową dziurę w szopie. Co ciekawe, tajemniczy stwór zostawiał tropy tylko obok klatek. Śladów koło płotu, a nawet na podwórzu nie znaleziono. Dosłownie, jakby „to coś” potrafiło latać.

Podobne przypadki zanotowano też w innych regionach Kazachstanu. Pojawili się też naoczni świadkowie, którzy opisywali zwierza jako półtorametrową bestię, poruszającą się na tylnych łapach. Przednie kończyny były krótkie, z długimi pazurami. Próbowano urządzać obławy, ale najwyraźniej kazachska chupacabra dwa razy w jednym miejscu nie zwykła się pojawiać.

Inne przypadki pojawienia się chupacabry związane są z najbardziej przerażającym miejscem Kazachstanu. Znajduje się ono na obszarze byłego Morza Aralskiego. Obecnie jest to teren ogromnej katastrofy ekologicznej a tragiczne skutki zniknięcia morza są odczuwane na tysiące kilometrów od tego niegdyś jednego z największych akwenów śródlądowych na świecie.

Wiadomo, że z byłym Morzem Aralskim wiąże się wiele legend. Wiele z nich wymyślono specjalnie po to, aby odwrócić uwagę od tego, co naprawdę działo się na tutejszych wyspach. Według oficjalnej wersji na Wyspie Odrodzenia na Morzu Aralskim utworzono w 1942 roku doświadczalny poligon broni biologicznej. Zbudowano tam wojskowe miasteczko „Aralsk-7”, przy czym główna baza znajdowała się w pobliżu (ówczesnego) portu Aralsk. Od razu nasuwa się tutaj pytanie: Po co było budować bazę w Aralsku, aby obsługiwać najbardziej oddaloną od Aralska wyspę?

Wyspa Odrodzenia w okresie istnienia Morza Aralskiego zajmowała powierzchnię ok. 37 km2 i leżała w odległości 230 km od głównej bazy w Aralsku. Znacznie bliżej były inne, większe wyspy. Ostatecznie radzieckie bazy ewakuowano z Kazachstanu w 1992 roku. Wkrótce Morze Aralskie rozpadło się na dwa odizolowane od siebie zbiorniki. Wróćmy jednak do okresu rozkwitu ZSRR. W tym czasie nad tajną bronią biologiczną pracowały tysiące instytutów ogromnego kraju, a wszystkie doświadczenia prowadzono na wyspach Morzach Aralskiego. Miejsce do tajnych misji wybrano idealne. Dookoła solna pokrywa i pustynia. Najmniejszy ruch widać na ogromnej przestrzeni. A dodatkowo wyspy były chronione przez kutry patrolowe.

Wróćmy do chupacabry. Istnieje niesprawdzona teoria, że chupacabrę stworzono w wojskowych laboratoriach USA w latach 70-tych ubiegłego wieku. Z kolei wiadomo, że Związek Radziecki za wszelką cenę starał się nadążać za Stanami Zjednoczonymi w każdej dziedzinie wojskowych technologii. W ten sposób wydaje się logiczne i prawdopodobne, że w ślad za Ameryką Związek Radziecki również wszedł w posiadanie „tajnego drapieżnika”. A gdzie lepiej można było przetestować „zwierzaczka”, niż na wyspach Morza Aralskiego? Jeśli dodać do tego rozpowszechniane historie o tajemniczych stworzeniach i zaginięciach ludzi, to wszystko układa się w logiczną całość. Może więc istnieją dwie odmiany „koziego wampira” – amerykańska i radziecka? (S.K.)

Rating: 5.0. From 2 votes.
Show votes.
Please wait…