W internecie krąży wiele historii nazywanych creepypastami. Większość z nas miała już z nimi styczność (być może nieświadomie), ponieważ część zaistniała nawet w branży rozrywkowej.

Creepypasty są internetowym odpowiednikiem legend miejskich. Częściowo wykorzystują nasz strach przed potworami rodem z koszmarów, a częściowo bazują na chorobach i słabościach naszego umysłu. Wyciągają na światło dzienne nasze najskrytsze lęki, lub uświadamiają nam, że świat może być straszniejszy, niż nam się wydaje.

Często wykorzystują motywy z lat, kiedy nie mieliśmy jeszcze stałego dostępu do internetu.

Weźmy chociażby legendę o Polybiusie – stary automat do gier znamy już raczej tylko z fotografii. Internetowe legendy mówią, że jego pierwsze wersje, wypuszczone na rynek w 1981 roku, powodowały dziwne ataki epilepsji. Gracze doświadczali omamów słuchowych i wzrokowych podczas wielogodzinnych sesji. Twierdzili, że w ułamkach sekund widzieli na ekranie dziwne twarze, lub słyszeli płacz. Niektóre ofiary Polybiusa traciły pamięć, a te najbardziej pechowe – nawet życie, ponieważ popełniały samobójstwa.



Elektronika dopiero się rozwijała. Można więc przypuszczać, że oczy i mózgi nieprzyzwyczajone do migających obrazów, nie potrafiły poradzić sobie z kilkoma godzinami dziennie, spędzonymi przy grach. W naszych czasach, wiele osób pracuje przy monitorze, lub znajduje tam jedyną rozrywkę, więc stajemy się naturalnie odporni i szansa na doświadczenie omamów jest o wiele mniejsza.

Pierwsze wersje Polybiusa zostały podobno usunięte, a cała sprawa zatuszowana. Tak, jak w przypadku późniejszej gry – pierwszej z serii Pokemon (na konsolę Game Boy). Tutaj sprawa dotyczy nie tyle samej gry, ile pewnego jej etapu.

Tak, jak w serialu, postać przemierza różne miasta i okolice w poszukiwaniu stworków, wykorzystywanych później do walk. Legenda mówi, że docierając do Lavender Town, gracze wykazywali podobne objawy, jak przy Polybiusie. Różnica polega na tym, że tutaj czynnikiem wywołującym dziwny stan, miała być muzyka, czy raczej niesłyszalne dla ludzkiego ucha tony, ukryte w ścieżce dźwiękowej.

Również w tym przypadku, legenda może okazać się prawdą. Są przecież dźwięki, które przestajemy słyszeć z wiekiem, ale zdarza się, że mimo to, po kilku minutach powodują u nas ból głowy, czy inne drobne dolegliwości. Co w takim razie może się z nami dziać po kilku godzinach dziennie…?

Creepypasty nie dotyczą tylko gier.

Są to też opowieści o dziwnych stworzeniach, a właściwie częściej o ludziach, którzy przeszli przemianę wskutek eksperymentu, lub z własnej woli. Teraz nie przypominają już prawie wcale osób, którymi byli.

Ich legendy są straszne głównie dlatego, że często mówią o procesie przechodzenia przemiany. Jest on pokazany w tak realistyczny sposób, że wydaje się właściwie możliwy…

Rosyjski eksperyment ze snem

Historia mówi o ludziach (więźniach politycznych), którzy w ramach eksperymentu, zostali zamknięci w monitorowanym pomieszczeniu i wystawieni na ciężką próbę – musieli wytrzymać jak najdłużej, bez zapadania w sen. Pomagał im w tym gaz stymulujący.

Działo się to pod koniec lat 40′. Miało wtedy miejsce wiele tajnych eksperymentów tego typu, ponieważ było je stosunkowo łatwo maskować. Nie były legalne, a ich efekty często stawiały pod znakiem zapytania człowieczeństwo prowadzących je lekarzy.

Rosyjski eksperyment doprowadził do tego, że badani ludzie zaczęli się okaleczać, mówić w nie do końca zrozumiały sposób, oraz ostatecznie odmówili przerwania eksperymentu, nawet w momencie, kiedy mieli zostać zwolnieni z uczestniczenia w nim. Naukowcy doprowadzili do tego, że zapadnięcie w sen oznaczało dla badanych śmierć. Można sobie tylko wyobrazić w jakim stanie musieli być…

Creepypasta przeraża być może również dlatego, że właściwie nie można potwierdzić, ani zaprzeczyć jej prawdziwości. Przeprowadzenie podobnych badań dla samego tylko sprawdzenia teorii nie zostałoby uznane prawnie w żadnym zakątku świata. Nie znaczy to, że nikt nie wykonuje badań potajemnie, ale raczej nie dowiemy się nigdy o ich wynikach.

Potwory

Najczęściej pochodzą one ze starych zdjęć, zagubionych w internecie.

Swego czasu ogłoszono nawet konkurs na stworzenie nowej legendy, w wyniku czego pojawiła się jedna z najbardziej znanych creepypast – Slenderman.

Slender-The-ArrivalCzłowiek (?) bez twarzy, z nieproporcjonalnie długimi kończynami stał się gwiazdą. Na początku był tylko postacią z rozmazanych zdjęć, które niekoniecznie dawały właściwy obraz tego, co pierwotnie miały przedstawiać. Legenda rosła w siłę i Slenderman doczekał się wielu fanowskich opowiadań, grafik, a nawet gry – właściwie, w założeniu tylko wykonanej na próbę, ale koniec końców, rozchwytywanej przez graczy.

Do creepypast dołączyły też dziwne filmiki spotykane w sieci. Nie wiadomo skąd się biorą, ani kto je tworzy. Przedstawiają sceny jakby wyrwane z kontekstu. Głównie ludzi – płaczących, krzyczących, lub spoglądających nieruchomo w przestrzeń, na przemian z trudnymi do zidentyfikowania obrazami. Fascynaci doszukują się w filmikach ukrytych znaczeń, lub treści. Głowią się nad ich sensem.

Obecnie powstaje wiele podobnych filmów. Zdarzają się nawet poważne, filmowe produkcje. Kilka lat temu nie były one popularne i znało je tylko niewielu. I właśnie na tych starszych należałoby się skupić, jeżeli mówimy o legendach.

Mówi się, że oryginalne filmy powodują u oglądających dziwne reakcje: przede wszystkim niepokój. Odpowiedzialne za to są szybko zmieniające się obrazy, szumy, oraz inne dźwięki, które często przypominają krzyki, ale niekoniecznie ludzkie. Twarze pokazane na filmach wydają się martwe, lub w jakiś sposób dziwaczne. W przypadku zwykłych ludzi, widzimy np. emocje, które są tak wyraźne, że nie wydają się być możliwe do zagrania.

Ludzi ci płaczą, lub boją się czegoś, co pozostaje poza zasięgiem obiektywu, a nam nigdy nie jest dane dowiedzieć się co mogłoby to być.

Creepypasty krążą po internecie od kilkunastu lat. Określenie źródła większości z nich nie jest już możliwe, ponieważ były wielokrotnie kopiowane, przepisywane i zmieniane – jak wszystkie legendy.

Faktem jest, że stały się ważną częścią kultury internetowej. Mamy z nimi kontakt niezależnie od tego, czy jesteśmy fanami tego typu tematów, czy też nie.

Czy to za sprawą pobudzonej wyobraźni, czy może już wcześniej (ale dopiero później stały się popularne), pojawiły też miniaturki creepypast. Na przykład ta:

„Ostatni człowiek na świecie siedział na kanapie w swoim pokoju. Nagle usłyszał pukanie do drzwi”

Albo inna:

„Przed snem synek poprosiła ojca, żeby ten sprawdził, czy pod jego łóżkiem nie siedzi żaden potwór. Mężczyzna schylił się i zobaczył swoje dziecko, szepczące Tato, coś jest na moim łóżku…”.

Chociaż nie są to rozbudowane opisy zdarzeń, potrafią wzbudzić w nas w niepewność. Siedząc wieczorem przy monitorze, czujemy potrzebę odwrócenia się i sprawdzenia, czy oby na pewno coś nie podkradło się do nas od tyłu. A może siedzi pod biurkiem? Albo na suficie?

Nie mamy przecież oczu dookoła głowy…

Po przeczytaniu kilku historii zdajemy sobie sprawę, że nie wiemy o świecie tyle, ile powinniśmy wiedzieć, żeby czuć się tu bezpiecznie. Nasze zmysły wyłapują tylko część informacji. Nie widzimy, ani nie słyszymy wielu rzeczy. A jeżeli obok nas żyje coś, o czym nie mamy pojęcia? Część z naszych fobii jest irracjonalna. A przecież badania dowodzą, że żadna z nich nie została przez nas wymyślona. Każda ma jakieś podstawy. Skąd więc strach przed potworami, lub zniekształconymi postaciami, skoro żadna nigdy nas nie zaatakowała? Może wyjaśnienia należy szukać w odległej przeszłości, lub tam, gdzie nasze zmysły nie sięgają?

Rating: 5.0. From 2 votes. Show votes.
Please wait...
Tagi: ,