W folklorze niemieckim spotykamy często bardzo brutalne postaci. Tą najstraszniejszą z nich jest Perchta, przychodząca do wiejskich domów podczas Bożego Narodzenia i rozrywająca brzuchy niegrzecznym dzieciom. Znajdziemy tu też Lorelei – kobietę lub demona wodnego, zależnie od wersji. Chociaż większość legendarnych stworzeń z tych terenów jest niebezpieczna z racji swej siły czy niecodziennej mocy, dużą rolę gra tu też psychologia. Demony przestrzegają przez złymi i nieodpowiedzialnymi zachowaniami.

drudaDruda (inaczej „Trutmahr„, „Walriderske„) wydaje się odstawać od tego schematu. Przede wszystkim, w przeciwieństwie do większości magicznych stworzeń – jest ludzką kobietą, a konkretnie czarownicą. Według dawnych wierzeń, drudą zostawała każda wiedźma, która skończyła czterdziesty rok życia. Wtedy właśnie nabywała zdolność władania snami. Mogła zsyłać na wybrane osoby najstraszniejsze wizje, na jakie tylko potrafiła wpaść. Teoretycznie ta zdolność nie wydaje się niebezpieczna – przecież sny są tylko obrazami. Każdy z nas czasem śni koszmary i zazwyczaj akceptujemy to bez problemu. Czasem nawet lubimy je, ponieważ dostarczają nam pobudzającej do działania adrenaliny w zupełnie nieszkodliwy sposób. Jedynym złym skutkiem może być zarwana noc i trochę nerwów. Tak przynajmniej działa to u zwykłych, zdrowych ludzi.

Wyobraźmy sobie teraz, że koszmary zaczynają dręczyć nas co noc:

Prawie nie śpimy. Boimy się zamknąć oczy, wiedząc, z czym będzie się to wiązać. Jesteśmy coraz bardziej zmęczeni. Każdego dnia próbujemy odpocząć, ale zamiast tego tylko coraz bardziej się denerwujemy. W końcu z braku snu zaczynamy widzieć i słyszeć dziwne rzeczy również na jawie. Czy trzeba tu coś dodawać?

Teraz wyobraźmy sobie co magia drudy mogłaby zrobić z człowiekiem sprzed lat, wierzącym w senne wizje i przepowiednie...

Z jakiegoś powodu, drudy myli się z pół-ludźmi, pół-ptakami (głównie z harpiami). Zazwyczaj jednak znane są jako zwykłe, acz wyjątkowo brzydkie kobiety. Żeby prześladować swoją ofiarę muszą tylko dostać się do jej domu. Wystarczy im do tego niewiele – uchylone okno, dziurka od klucza czy jakakolwiek szczelina. W razie potrzeby potrafią zmienić się w dym, węża lub nawet pióra. Ciężko więc znaleźć miejsce, do którego nie miałyby dostępu. Dawne chaty napewno nie zapewniały bezpieczeństwa – nie chroniły zbyt dobrze nawet przed zimnem – przynajmniej w porównaniu do współczesnych budynków.

Żeby nie dać się opętać należało użyć mniej namacalnych sposobów. Najlepsza droga to... Zostanie wiedźmą.

Osoby magiczne nie musiały przejmować się drudami, ponieważ wiążąc się z mocą zapewniały sobie po pierwsze – ochronę przed urokami, po drugie – magiczne sny, które były kontrolowane przez wyższe siły lub duchy. Zwykła wiedźma nie mogła więc na nie wpłynąć.

Pentagram – Drudenfuß

pentagramZ drudami często wiąże się symbol pentagramu. Drudenfuß znaczy dosłownie „stopa drudy„. Czasem używa się też formy Drudenkreuz („krzyż drudy„). Obu używano głównie w średniowieczu, co pozwala sądzić, że właśnie na tę epokę przypadała działalność wiedźm. Jaki jest ich związek z symbolem? Podobno tak właśnie wyglądał odcisk ich stopy. Uważano nawet, że jest on przy okazji najlepszym amuletem przeciwko wiedźmom. Trudno się spodziewać, żeby w jakikolwiek sposób im szkodził, ale może widząc swój ślad, druda odchodziła od domu myśląc, że został już przez nią wcześniej nawiedzony?

Wiedźmę można było też złapać. Jako przynęty używano tu tego bukietów pierwiosnków, lub cykorii („cykoria podróżnik„, jakich pełno na naszych łąkach). Kwiaty wsadzano do kufra z ubraniami (w średniowieczu nie praktykowano dzisiejszych szaf, ale zwykłe, drewniane kufry, które mogły też być używane, jako ławy do spania) i czekano. O ile po jakimś czasie usłyszano dochodzące ze środka drapanie, czy inne odgłosy – druda musiała siedzieć w środku.

Jeżeli nie chcemy mieć z czarownicą nic do czynienia, musimy tylko uzbroić się w Drudenstein, czyli kamyk z naturalnie wytworzoną dziurką w środku. Można nosić go przy sobie, ale jeszcze lepiej powiesić w domu, w swojej sypialni.

Jak atakuje druda?

Nocna Mara - H. FussliNajłatwiej porównać to do obrazu „Nocna Mara” (H. Fussli) – temat dzieła siedzi na klatce piersiowej kobiety tak, jak robiły to drudy. Chociaż na to nie wyglądały, były one bardzo ciężkie, a wskakując na ofiarę, powodowały u niej tzw. paraliż senny – dobrze znają go osoby zajmujące się tematyką LD lub OOBE, ale sam stan nie jest obcy prawie nikomu.

Ofiara nie mogąca się poruszać, ale zachowująca świadomość zazwyczaj wpadała w panikę. Przegonienie paraliżu sennego jest możliwe, ale zajmuje zwykle trochę czasu, zwłaszcza, jeżeli mówimy o osobach nieznających go i otępiałych ze strachu przed wiedźmą, o której nieraz słyszeli. Strach spowodowany paraliżem potęgował działanie koszmarów.

Drudy i OOBE

Spora część legend mówi, że druda, to nie zmiennokształtna wiedźma, ale kobieta potrafiąca „wychodzić z ciała„. Zapewne chodzi tu o podróże astralne, które drudy rozwinęły widocznie na tyle, że były w stanie fizycznie wpływać na ofiary.

Zdolność ta miała niestety sporą wadę. Z legend dowiadujemy się, że zanim kobieta opuściła ciało, zakazywała go komukolwiek dotykać – o ile oczywiście miała taką możliwość, czyli w przypadku gdy nie zdradziła się wcześniej ze swoją profesją. Ci, którzy nie posłuchali zakazu, szybko żałowali swojej decyzji, ponieważ zaraz po dotknięciu kobiety orientowali się, że mają przed sobą jedynie zwłoki…

Jak widać, druda słusznie budzi strach, ponieważ jest niebezpieczna, ale również wiele ryzykuje atakując. Czy sama chęć szkodzenia ludziom byłaby wystarczającym motywem? A może to mieszkańcy okolicznych terenów opłacali jej pracę tak, żeby faktycznie warto było się jej poświęcić? Może właśnie zwykli zazdrośni lub żądni zemsty ludzie byli tu prawdziwymi potworami?

Rating: 5.0. From 2 votes. Show votes.
Please wait...