Brak odpowiedzi  Dodaj komentarz

Cmentarze same w sobie nasuwają myśli o różnych niesamowitych zdarzeniach, ale niektóre z nich są prawdziwymi rekordzistami, jeśli chodzi o zjawiska paranormalne. Jednym z najbardziej nawiedzonych miejsc jest niewątpliwie stary cmentarz Greenwood w południowej części Decatur, w stanie Illinois (USA). Mają tu miejsce przypadki, których w żaden sposób nie da się racjonalnie wyjaśnić.

Pierwsze groby w Greenwood

Woman holding lantern haunts cemetery at HalloweenParapsychologowie uważają, że tutejsza ziemia posiada osobliwe właściwości. Niegdyś w tej okolicy znajdowało się stare osiedle indiańskie. Na miejscu obecnego cmentarza Indianie, rdzenni mieszkańcy kraju, chowali swoich zmarłych. Groby budowali zwykle w miejscach szczególnych, aby ułatwić duchom zmarłych przejście w zaświaty.

Biali koloniści zakłócili spokój grobowym kurhanom, a tym samym duchom pochowanych w nich Indian.

Dokładnej daty powstania cmentarza nikt nie zna. Prawdopodobnie było to w połowie XIX wieku. Istnieją też wzmianki o pierwszych pochówkach wiosną 1828 r. Pewnego razu grupa osadników pędząca bimber z kukurydzy nad rzeką Sangamon weszła w konflikt z przechodzącymi obok Indianami. Bimbrownicy zapędzili Indian w las, a potem wystrzelali na granicy starego mogilnika. Aby uniknąć zemsty współbraci pomordowanych i ukryć swój występek, osadnicy pochowali zwłoki w płytkim wąwozie na zboczu wzgórza i usypali na wierzchu kopiec kamieni.

Dziesięć lat później zaczęto chować tam po kryjomu zbiegłych niewolników. A pierwsze oficjalne zapisy o pogrzebach w Greenwood pochodzą z 1840 r. W marcu 1857 r. rejon cmentarza włączono w granice miasta. Odbywały się na nim nie tylko pogrzeby, ale i pikniki. Na terenie cmentarza często można było spotkać powozy mieszkańców miasta odświętnie paradujących po brukowanych alejach między grobami… Malowniczy zakątek miedzy wzgórzami zaczęto nazywać „najpiękniejszym miasteczkiem martwych”.

Zmierzch Greenwood

W latach trzydziestych XX wieku Greenwood zaczął chylić się ku upadkowi. Zdarzały się tutaj zabójstwa, maruderzy grabili mogiły. Po tym, jak powódź rozmyła część cmentarza, szczątki z grobów przeniesiono w inne miejsce. Wtedy też pojawiły się pierwsze historie o duchach. Opowiadano o świetlistych kulach, uważanych za zagubione dusze osób, których groby dawno temu zmyła woda.

W połowie ubiegłego wieku władze miasta postanowiły odrestaurować ten całkowicie zaniedbany i opuszczony historyczny obiekt. Skończyło się jednak tylko na planach.

Widzenia dorosłych i dzieci

  • Z dawnych opowieści o duchach najbardziej popularna jest historia dziewczyny z okolic Greenwood, pochodząca z lat trzydziestych XX w. Pewien młody człowiek trudnił się przemytem alkoholu. W czasie próby sprzedaży kolejnej partii butelek whisky, zaatakowali go konkurenci. Zabili chłopaka, a ciało zrzucili do rzeki w okolicy Greenwood. Dziewczyna, narzeczona nieszczęsnego przemytnika, dowiedziawszy się o jego śmierci uciekła z domu. Następnego dnia znaleziono jej zwłoki w rzece, w tym samym miejscu, gdzie wypłynął jej narzeczony. Utopiła się, nie mogąc żyć bez ukochanego. Pochowano ją sukni ślubnej na wzgórzu, jako samobójczynię. Od tej pory nie raz spotykano tam ducha dziewczyny w białej sukni. W ręku ściskała chustkę, którą wycierała łzy po ukochanym.
  • Duchy cmentarzaPopularne są opowieści o duchach żołnierzy Konfederacji, pochowanych w Greenwood w bezimiennych grobach. W czasie wojny, jeden z pociągów przejeżdżających przez Decatur przewoził wielu żołnierzy, który zmarli na żółtą febrę. Tory przebiegały w pobliżu cmentarza, więc w pośpiechu wykopano grób na zboczu wzgórza i pochowano zmarłych. Mówią, że niektórzy z pochowanych jeszcze żyli… Czasem widać duchy żołnierzy odzianych w podarte, pokrwawione mundury, chowających się za nagrobkami. Pewnego razu jeden z mieszkańców Decatur przechodząc w dzień przez cmentarz zauważył jakiegoś mężczyznę stojącego między nagrobkami. Nieznajomy, ubrany w obszarpany mundur, zapytał: „gdzie ja jestem?”. Przechodzień poczuł ciarki przechodzące po plecach, a żołnierz cicho dodał: „chcę po prostu wrócić do domu” – i zniknął.
  • Często na swoim grobie bawi się duch dziewczynki o imieniu Maggy. Kiedyś podobno kradła kwiaty z cudzych mogił, ale teraz odwiedzający cmentarz sami przynoszą jej kwiaty, zabawki i cukierki. Mówią, że duch czasem dziękuje i śmieje się. Kiedyś na pogrzeb przyszła kobieta z małym synkiem. Nagle podeszła do niej nieznajoma dziewczynka i zapytała, czy mogłaby pobawić się z małym, aby ten nie nudził się podczas ceremonii pogrzebowej. Matka zgodziła się; zapytała tylko, jak ma na imię. „Maggy” – odpowiedziała dziewczynka. Po pogrzebie matka chłopczyka zainteresowała się, gdzie są rodzice Maggy. „Oni dawno już nie przychodzą do mnie na grób” – odpowiedziała dziewczynka.

Pogrzeby duchów

Na cmentarzu w Greenwood pojawiają się czasem niesamowite pogrzeby z procesjami.

  • Kilku pracowników koszących trawę na terenie cmentarza zobaczyło pewnego razu kondukt pogrzebowy. Kiedy postanowili zobaczyć, kogo tam chowają i podeszli bliżej, okazało się, że nie ma już żywej duszy…
  • Inny świadek, zauważywszy procesję, podążył za nią na szczyt wzgórza, a kiedy tam się znalazł zobaczył, że nikogo w pobliżu nie ma. W miejscu stał za to nagrobek, a napis na nim głosił, że 60 lat temu pochowano tu kobietę w tym samym dniu.
  • Jeden z pracowników cmentarza zobaczył raz kondukt pogrzebowy z samochodami stylizowanymi na lata 40 ubiegłego wieku. Zainteresował się, kogo w ten sposób odprowadzają na cmentarz. Okazało się, że w tym dniu nie planowano żadnego pogrzebu.

Strachy w mauzoleum

Greenwood mauzoleumW 1908 r. w Greenwood zbudowano mauzoleum, gdzie chowano zasłużonych obywateli miasta. Był to długi budynek z dwiema żelaznymi bramami i wieżami na rogach. Urny z prochami stawiano w bocznych niszach. Z niewyjaśnionych przyczyn budowla zaczęła szybko popadać w ruinę. Odwiedzający mauzoleum często słyszeli w jego ścianach osobliwe echo, jakby szept i głosy.

Stopniowo budowla zamieniła się w ruinę. Urny przeniesiono w inne miejsca. Obecnie został tylko plac z resztkami fundamentów. Ale wciąż jeszcze w tym miejscu rejestruje się podwyższony stopień promieniowania.

W październiku 1967 r. grupa turystów zwiedzających Greenwood weszła również na teren dawnego mauzoleum. Nagle wszyscy poczuli gwałtowny spadek temperatury. Zrobiło się tak chłodno, że widoczna była para przy oddychaniu. Ale wystarczyło tylko odejść z tego miejsca, aby na nowo poczuć ciepło.

Bywa tak w miejscach tzw. aktywności paranormalnej.

Rating: 3.0. From 2 votes.
Show votes.
Please wait…