Brak odpowiedzi  Dodaj komentarz

Każda nazwa, która zawiera w sobie słowo „śmierć”, momentalnie przybiera złowrogie i tajemnicze znaczenie. Szczególnie, kiedy chodzi o nazwę geograficzną, powstają zaraz skojarzenia z jakimiś tragicznymi i zagadkowymi zdarzeniami. Wokół Jakuckiej Doliny Śmierci także krążą liczne legendy, potwierdzające jej specyficzną reputację.

Piekielne miejsce w chłodnej Jakucji

Jakucka Dolina ŚmierciDyskusje o dolinie śmierci w Jakucji toczą się od połowy XIX wieku. Pierwszą relację o tym miejscu przekazał Richard Maack (1825-1886), przyrodnik, pedagog i bardzo poważny badacz. W Jakucji przebywał on w latach 1853-1855. Obszar jego badań obejmował baseny rzek Wiluj, Olokma i Czona. Maack interesował się rzeźbą terenu, geologią, a także pierwotnymi mieszkańcami tego dalekiego kraju.

Właśnie od miejscowej ludności usłyszał Maack zagadkową opowieść o ogromnych kotłach z niezwykle twardego materiału, zarytych w ziemi.

Kiedyś na terenach nad Wilujem żyły plemiona Tunguzów. Pewnej nocy obudził ich straszny huk. Niebo pokryła jasna łuna, a ziemia zadrżała. Ogień niebieski płonął przez kilka godzin, a potem zastąpiła go szara mgła. Otoczyła wszystko dokoła, a kiedy opadła, ludzie zobaczyli ogromne, ciemne urządzenie, okrągłego kształtu, skierowane w niebo…

Od czasu do czasu dochodziły z niego zgrzytliwe odgłosy, które cichły coraz bardziej. Sam obiekt zmniejszał się i po kilku latach całkowicie zniknął z pola widzenia. Kilku myśliwych postanowiło zbadać tajemnicze miejsce. Poszli tam i nikt ich więcej nie zobaczył.

Minęło wiele dziesiątków lat zanim inne już plemiona zdecydowały się pojawić na tym miejscu. Zobaczyli młody las, a między drzewami jakąś okrągłą budowlę z półkulistym dachem. Nie było niej ani okien, ani drzwi. Dookoła znajdowały się podobne konstrukcje, ale znacznie mniejszych rozmiarów.

UFO w ziemiTe osobliwe rzeczy nie wykazywały żadnej aktywności, tylko z czasem coraz bardziej zapadały się w ziemię. Znowu minęły lata i największy obiekt prawie zniknął w ziemi. Ludzie odważyli się wejść na jego dach i zobaczyli okrągły otwór ze schodami prowadzącymi na dół. Kilku śmiałków weszło do środka i trafiło do przestronnych pomieszczeń połączonych ze sobą korytarzami. Było w nich bardzo ciepło. Ewenkowie pomyśleli, że będą mogli tu mieszkać w czasie mroźnych zim. Niestety, ich nadzieje się nie sprawdziły. Minęło kilka miesięcy i wszyscy myśliwi przebywający pod ziemią zmarli na jakąś nieznaną chorobę.

Jakuckie plemiona wyniosły się jak najdalej od tego przeklętego miejsca. Czasem tylko pojedynczy myśliwi zbliżali się do tajemniczych urządzeń. Te ledwie już wystawały nad ziemią, porosły mchem i zlały się z otoczeniem.

Richard MaackTakie właśnie informacje otrzymał Richard Maack i postanowił odszukać ten skrawek ziemi. Miejscowi pokazali badaczowi miejsce niedaleko rzeki Czony (prawy dopływ Wiluja). Obok Czony płynie rzeczka Angłyj. W jej rozlewisku Maack odkrył tajemniczy obiekt, prawie całkowicie zapadnięty w ziemi. Na pierwszy rzut oka wyglądał on na przewrócony miedziany kocioł o średnicy ok. 9 m. Jeden brzeg był uniesiony.

Uwagę uczonego zwróciła roślinność wokół kotła. Trawa przewyższała tam wzrost człowieka. Liście krzewów i drzew miały nienormalnie duże wymiary. Samo urządzenie odznaczało się niewiarygodną twardością. Ani młotek, ani przecinak nie pozostawiały na matowej powierzchni najmniejszego zadrapania. Był to jakiś stop metali, który w ciągu wieków nie utlenił się, nie pokrył rdzą. Powierzchnia była porowata i przypominała gruby papier ścierny.

W 1877 roku Richard Maack wydał książkę o wilujskim regionie. Wspomniał w niej też o zagadkowym znalezisku. W ten sposób jakucka dolina śmierci stała się znana całemu światu nauki. Dalsze badania napotkały jednak na przeszkody. Teren wokół znaleziska jest trudno dostępny i nikt nie chciał wysyłać tam ekspedycji z powodu jakiegoś kotła.

Kocioł w Dolinie Śmierci

Główna część współczesnych informacji o dolinie śmierci pochodzi ze wspomnień Michaiła Koreckiego, który przebywał tam trzykrotnie. W latach 1933-1949 brał udział w pracach zespołów poszukujących złota (Wiluj należy do rzek złotonośnych). Widział on nie jeden kocioł, a kilka sztuk. Naliczył w sumie osiem podobnych obiektów. Ich średnica wahała się od 6 do 9 m. Wykonane były z bardzo mocnego kolorowego metalu. Próbował oczywiście odłupać kawałek, jednak dłutem nie dało się zrobić na metalu nawet rysy. Nie widział wprawdzie kotła ze schodami i korytarzami, ale zauważył niezwykły wzrost traw i chwastów wokół innych z nich.

W jednym z kotłów nocował razem z kolegami; razem było ich sześć osób. Wszyscy zauważyli, że w tej kryjówce było zadziwiająco ciepło. Nic złego podczas tamtej nocy się nie przydarzyło. Prawdą jest jednak, że po trzech miesiącach jednemu z mężczyzn wypadły wszystkie włosy, a u Koreckiego na głowie pojawiły się krwawiące wrzody. Nie wyleczył ich już do końca życia.

Michaił Korecki znalazł w kotle tajemniczy czarny kamień. Miał on kształt półkuli, a średnicę wielkości pudełka zapałek. Kamień był idealnie gładki i robił wrażenie, jakby stworzyła go nie matka-natura ale ludzki albo pozaziemski umysł. Korecki ciął tym kamieniem szkło i szło mu lepiej niż diamentem. Ostatecznie kamień gdzieś zgubił się i nie został odnaleziony.

Inni bywalcy Doliny Śmierci

  • Dolina smierciW początkach lat 70 ubiegłego wieku pojawiła się udokumentowana relacja myśliwego-Ewenka. Jakucka dolina była dla niego dobrze znanym miejscem; nie raz tam bywał. Pewnego razu odkrył w ziemi szeroki otwór. Na pewno nie stworzyła go przyroda, ponieważ obrzeże stanowiła bardzo mocna, metalowa obręcz. Myśliwy zajrzał do środka i przy świetle latarki ujrzał szkielety ludzi odzianych – jak mu się wydało – w czarne, rycerskie zbroje. Twarze nieboszczyków były bardzo szczupłe i jakby wychudzone. W okolicy czoła, wszyscy bez wyjątku, mieli jedno oko.
  • W 2002 r. nad Wilujem przebywali trzej studenci z Jakucka. W okolicy doliny śmierci spędzili kilka dni, nocując w namiocie obok zagadkowych kotłów. Przez cały czas czuli osłabienie i lekkie zawroty głowy. Widzieli trzy kotły. Były to metalowe obiekty o średnicy ok. 10 m. Próbki metalu nie zdołali pobrać. Studenci zauważyli, że dolina odznacza się niezwykle bujną i mocną roślinnością.

Według relacji świadków, Jakucka Dolina Śmierci przedstawia dosyć ponure miejsce. Nie ma tam w ogóle ptaków. Widocznie wyczuwają niebezpieczeństwo i omijają ją łukiem. Nie lubią rzeczki Ałgyj również i łosie. Latem w powietrzu unoszą się tylko roje komarów. Nieprzyjazna jest ta ziemia ludziom i zwierzętom, i niebezpieczna.

Kosmiczna hipoteza

Najbardziej radykalna wersja głosi, że Dolina Śmierci ma związek z fenomenem tunguskim. Zwolennicy tej teorii uważają, że sam meteoryt tunguski w rzeczywistości nie był meteorytem ani innym ciałem niebieskim, ale statkiem kosmicznym pozaziemskiej cywilizacji. Z jakiegoś powodu uległ on katastrofie na Ziemi – mógł być zestrzelony podczas kosmicznej bitwy albo przymusowo lądował.

Jaki to ma związek z doliną rzeki Wiluj? Niektórzy badacze twierdzą, że była to tajna podziemna baza Obcych, swego rodzaju punkt „obrony przeciwkosmicznej”. Ukryta przed ludzkim wzrokiem wojna między różnymi pozaziemskimi armiami. Jedna z nich zawczasu urządziła sobie w Jakucji bazę wojenną przeznaczoną do zwalczania desantu przeciwnika na naszej planecie. W 1908 roku zaistniała próba takiego desantu, zakończona zestrzeleniem pojazdu i ten właśnie fakt był obserwowany, jako „fenomen tunguski”. W każdym razie, racjonalne próby wyjaśnienia tajemniczego charakteru Doliny Śmierci nie istnieją.

Rating: 4.7. From 3 votes.
Show votes.
Please wait…