Brak odpowiedzi  Dodaj komentarz

Na lekcjach historii starożytnej niezapomniane wrażenie na uczniach wywołuje opowiadanie o tym, jak budowano piramidy egipskie. Na całe życie pozostaje obraz bezkresnej pustyni spalonej afrykańskim słońcem, na której niewolnicy, pod batami nadzorców, wloką wielotonowe bloki skalne przeznaczone do budowy gigantycznego grobowca boga-faraona.

Dziecięce serca przepełnia współczucie dla nieszczęsnych robotników i nienawiść do ich gnębicieli. Ale w niejednym ciekawskim umyśle powstaje zaraz pytanie: czy naprawdę starożytni ludzie byli w stanie wyrąbać, obrobić, dostarczyć na odległe miejsce i ułożyć takie ogromne kamienne bryły? Czy mieli odpowiednie do tego celu technologie i narzędzia?

Kiełkujące wątpliwości z czasem przekształcają się w pewność, że piramidy i inne budowle megalityczne musiały być budowane inaczej, niż się oficjalnie tłumaczy. Weźmy dla przykładu peruwiański kompleks świątynny Saqsaywaman.

Puzzle starożytnych mistrzów

Budowla świątynno-obronna Saqsaywaman (Sacsayhuaman) znajduje się w południowoamerykańskich Andach, obok peruwiańskiego miasta Cuzco – dawnej stolicy imperium Inków. Istnieje kilka wariantów tłumaczenia tej nazwy z języka Indian Keczua: „Syty Sokół”, „Wielki Orzeł”, „Zadowolony Jastrząb”, „Marmurowa Głowa”…

Trzy biegnące zygzakiem ściany zbudowane są z ogromnych kamiennych bloków i leżą jedna nad drugą na zboczu wzgórza. Ciężar największego bloku sięga 350 ton przy wysokości 8,5 metra. Kiedy się patrzy na te mury, od razu przypominają się puzzle albo komputerowa gra „Tetris”.

Kostki” są wykonane w ten sposób, że jeśli w jednej z nich występuje wycięcie, to w innej, która ma się z nią stykać, istnieje odpowiedni występ. Ma to na celu lepsze spojenie bloków i zwiększenie wytrzymałości ściany w terenie narażonym na trzęsienia ziemi. Kamienne elementy układanki są obrobione i dopasowane tak dokładnie, że w szczelinę między nimi nie wejdzie nawet kartka papieru.

Jacyż to giganci układali te puzzle? Według oficjalnej wersji, Saqsaywaman został zbudowany w XV-XVI w. Budowę rozpoczął Tupac Inca Yupanqui – dziesiąty król Inków (1471-1493) albo jego ojciec król Pachacuteca (1438-1471). Zakończenie realizacji planów zakłóciły wojny domowe oraz opanowanie inkaskiego imperium przez hiszpańskich konkwistadorów.

Zagadki kamiennych murów Saqsaywaman

W XVI wieku hiszpański poeta i historyk Garcilaso de la Vega w „Historii państwa Inków” tak opisał Saqsaywaman:

„Jego proporcji nie sposób sobie wyobrazić, dopóki się go nie zobaczy; oglądany z bliska i uważnie badany stwarza takie niewiarygodne wrażenie, że jego budowa ma związek z jakąś magią. Czy jest to dzieło ludzi, czy może demonów? Zbudowany z tak ogromnych kamieni i w takich ilościach, że od razu nasuwa się mnóstwo pytań: jak Indianie mogli wyrąbać te kamienie, jak je transportowali, jak nadawali im kształty i ustawiali jeden na drugim z taką precyzją? Nie mieli wszak ani żelaza, ani stali, aby wycinać i ociosywać skały; nie mieli też wozów ani wołów pociągowych. Poza tym, tak ogromne są te kamienie i tak nierówne górskie drogi, że w całym świecie nie ma odpowiednich wozów i wołów do ich transportu.”

Bitwa bogów

Obecnie wielu specjalistów uważa, że Saqsaywaman i inne zabytki Cuzco odnoszą się do wcześniejszego okresu, niż kultura Inków. Cywilizacja, o której mowa, liczy minimum 10000 lat. Peruwiańscy archeolodzy i historycy mówią, że Inkowie przybyli w to miejsce i zastali już ruiny. Ale co to była za cywilizacja, dysponująca technologiami, o jakich i współcześnie można tylko pomarzyć? I gdzie zniknęła?

W mitologiach wszystkich praktycznie narodów świata istnieją opowieści o bitwach bogów. Można więc przyjąć, że przed tysiącami lat na Ziemi rzeczywiście istniała wysoko rozwinięta cywilizacja, zdolna do obróbki, transportu i układania wielotonowych bloków skalnych. Tyle tylko, że uległa zagładzie w wojnie światowej, w której używano broni jądrowej albo jeszcze potężniejszych środków niszczenia. O działaniu wysokich temperatur świadczą nadtopione kamienie twierdzy. W pobliżu Saqsaywaman istnieje też jezioro o regularnym kształcie. Inkowie uważali je za święte. Jego dno tworzy regularny stożek, który mógł powstać na skutek wybuchu. Być może, w dawnych czasach ta twierdza uległa atakowi jądrowemu.

Plastyczne kamienie

Pułkownik brytyjskiej armii i podróżnik Percy Fawcett, prowadzący prace topograficzne w Andach, opisał w swoich dziennikach przypadek, jaki przytrafił się pewnemu inżynierowi z kopalni Cerro de Pasco w Peru.

W wolnym od pracy dniu inżynier wraz z kilkoma Europejczykami i Amerykanami wyruszył w góry obejrzeć, a tak naprawdę okraść, parę starych grobowców. Wzięli ze sobą przewodnika, który miał rozkopywać mogiły oraz kilka butelek miejscowego alkoholu dla podtrzymania nastroju. Dobry nastrój udało im się utrzymać, ale niczego cennego w grobowcach nie znaleźli z wyjątkiem dużego, glinianego naczynia szczelnie zamkniętego. Kiedy go otworzyli, ukazała się w nim gęsta, ciemna, nieprzyjemnie pachnąca ciecz. Amerykanin zdenerwowany niepowodzeniem próbował napoić nią przewodnika. Ten zaczął się bronić i ostatecznie naczynie upadło na kamienie i rozbiło się. Ciecz rozlała się po kamieniu, a zdumieni uczestnicy wycieczki zauważyli, że wsiąkła ona w kamień, który pokrył się jakąś gliniastą masą. Płyn i kamień, połączywszy się, stworzyły pastę, z której można było lepić kształty, jak z plasteliny!

Jeśli nawet, załóżmy, dawni Peruwiańczycy rzeczywiście potrafili rozmiękczać kamień, to i tak nadal pozostaje nierozwiązany problem transportu ogromnych bloków na miejsce budowy.

A jeśli to beton?

A może nie było żadnych potężnych bloków skalnych, które ciągnęły tłumy niewolników? Może mury zbudowano nie z granitu, jak twierdziło wielu badaczy, ale z miejscowego wapienia? A ten stanowi podstawowy surowiec do produkcji cementu. Nawiasem mówiąc, sekret wyrobu tego materiału budowlanego znali już mieszkańcy Mezopotamii, a także starożytni Egipcjanie i Rzymianie. Dlaczegóżby więc i starożytni mieszkańcy Ameryki Południowej nie mogli znać tego wynalazku?

Pozostaje tylko kolejny etap, czyli wyrób betonu, który twardniejąc przybierał twardość kamienia i niczym się od niego nie różnił. Zamiast więc taszczyć ogromne bloki, wystarczyło zrobić odpowiedni szalunek i zalać go betonem. A na gotowym już elemencie ustawić kolejny szalunek. Niektórzy badacze uważają, że w ten właśnie sposób powstały również egipskie piramidy. Taka budowa nie wymagała ani armii niewolników, ani laserowych pił, ani aparatów przenoszących ogromne bloki skalne.

To prosta i prawdopodobna hipoteza, ale jak było w rzeczywistości? (S)

Rating: 5.0. From 2 votes.
Show votes.
Please wait…