Brak odpowiedzi  Dodaj komentarz


W natłoku obowiązków i pracy często zapominamy, że karnawał, to czas szczęścia i zabawy. Tradycja pochodzi jeszcze z XVII wieku lub nawet wcześniejszych. Zaczyna się co roku po dniu Trzech Króli, a kończy w ostatni wtorek przed Środą Popielcową.
Okres ten służył przygotowaniu się do Wielkiego Postu. Bawiono się i jedzono więcej niż zwykle, żeby w trakcie Wielkiego Postu móc skupić się na sprawach duchowych. Tak przynajmniej mówi tradycja chrześcijańska. W starożytnym Rzymie podczas procesji ku czci bogini Izydy (bogini płodności) oraz Dionizosa (boga wina) używano tzw. carrus navalis, czyli wozów w kształcie okrętów. Procesja tak, jak Karnawał służyła głównie zabawie i dopuszczała pozwolenie sobie na rozpustę.
Na naszych terenach silne były wpływy pogańskie, które utrzymywały się tu przez długie stulecia i są wciąż widoczne w niektórych tradycjach, a od pewnego czasu nawet w pewnym sensie modne.

Zapusty

Berliner PfannkuchenJest to kaszubska odmiana karnawału. Warto o niej wspomnieć, ponieważ ten rejon jest znany ze swoich tradycji. Bardzo o nie dba i nie pozwala im zaniknąć. Kaszuby uwielbiają zabawę. Właśnie tutaj niezamężne i pięknie wystrojone panny chadzały na bale w poszukiwaniu miłości. Całe towarzystwo bawiło się przy sporych ilościach alkoholu i tłustych dań. Starano się porzucać codzienne troski i skupić się na odpoczynku. Oczywiście dawniej stać było na to tylko wyższe kasty, ale również biedniejsi starali się w miarę możliwości zjeść chociaż kawałek mięsa w trakcie zapustów, wierząc, że przyniesie im to szczęście i pomyślność.
Na Kaszubach serwowano w tym czasie świąteczne smakołyki: pączki, faworki i bliny. Jest to zresztą wciąż praktykowane. Mimo to, zaraz po zakończeniu zapustów, dokładnie myło się wszystkie naczynia i sprzątało, żeby czas Postu spędzić równie tradycyjnie, co poprzedzające go zabawy.

Jak obchodzono karnawał w miastach i na wsiach Polski:

Karnawał miejski

karnawal w miescieBawiono się hucznie i tłumnie. Wychodzono na ulice, urządzano pochody. Było głośno i wesoło…
Właśnie w miastach najchętniej sięgano po maski. Dlaczego? Nosząc je, ludzie stawali się równi. Szlachcic, czy zwykły mieszczanin – teraz te różnice (tak istotne podczas reszty roku) nie miały żadnego znaczenia. Wszyscy bawili się wspólnie. Trzeba też pamiętać, że obowiązujące na codzień podziały stanowiły praktycznie nieprzekraczalną barierę. Zdjęcie jej było idealną okazją do przeżycia romantycznej przygody lub na spełnienie zakazanej miłości trzymanej dotąd w tajemnicy. Jak wiadomo – zakazany owoc smakuje najlepiej, więc karnawał był dla nieszczęśliwie zakochanych najbardziej wyczekiwanym okresem w roku.
Maska, to też anonimowość. Z jej pomocą można było nie tylko płatać drobne figle niezbyt lubianym znajomym, ale również dopuszczać się innych, zupełnie niemoralnych czynów – kradzieży, gwałtów, czy morderstw. O ile zbrodniarz nie został złapany na gorącym uczynku, mógł zwyczajnie rozpłynąć się w tłumie. Jedyną możliwością byłoby wtedy powiązanie sprawcy z charakterystyczną częścią stroju, o ile taka istniała. Maski i przebrania często tworzono na własną rękę, więc mogły one naprowadzić władze na nieuważnego przestępcę, jednak raczej się to nie zdarzało.

Karnawał na wsiach

karnawal 2Wieś żyła własnym życiem. Nie było tu oczywiście ulic, ani sali balowych, a wieczorami robiło się zupełnie ciemno, więc bawiono się raczej w karczmach, ale na zewnątrz również sporo się działo. Gdyby ktoś niezaznajomiony z tradycją dotarł do wsi podczas karnawału mógłby doznać niemałego szoku widząc na drogach dziwaczne stworzenia, będące tak naprawdę przebierańcami. Imprezowicze zakładali stroje turoni, wilków i niedźwiedzi lub smarowali twarze czarną sadzą. Chodząc po wsiach prosili o jedzenie i obdarzali mieszkańców domostw dobrym słowem, czy piosenką – jak świąteczni kolędnicy.
Niestety karnawał był też czasem szydzenia z samotnych. Stare panny i kawalerowie byli zaprzęgani do ciągnięcia drewnianej kłody pod drzwi karczmy, gdzie odbywała się uczta na ich koszt. Na szczęście traktowano to z przymrużeniem oka. Na wsiach każdy wiedział praktycznie o wszystkim, więc utrzymanie swojego panieńskiego stanu w tajemnicy byłoby tu niemożliwe.

Można się spodziewać, że najlepsze zabawy karnawałowe odbywały się za czasów Sarmatów, czyli w XVII wieku. Chociaż posiadali wiele wad, trzeba powiedzieć, że na rozrywkach znali się, jak mało kto. Podporządkowywali im większą część swojego życia. Karnawał był wręcz świętością. W czasach sarmackich szczególnie chętnie łamano tabu obyczajowe, a w zapustny wtorek, chcąc uczcić koniec karnawału, parodiowano nawet przemówienia duchownych, którzy następnego dnia zarządzali koniec zabaw. Praktykom towarzyszyły stoły zastawione m.in. specjalnie na tę okazje przygotowywaną, trzykrotnie destylowaną wódką z fermentowanego żyta. Kaca przychodzącego po świętowaniu zazwyczaj zapijano popularnym miodem.
Nikogo nie dziwiło, ani tym bardziej nie zniesmaczało to, że pod stołami często walali się imprezowicze. Część z nich zresztą nawet będąc w pozycji horyzontalnej nie przestawała pić.
Jedną z głównych zasad sarmackich było „zastaw się, a postaw się”. Czy istniała lepsza okazja, niż karnawał?

Kuligi

Obecnie to raczej zwykła przejażdżka saniami zaprzęgniętymi w konie. Forma spędzenia wolnego wieczoru podczas pobytu w górach. Dawniej kulig polegał na jeżdżeniu od dworu do dworu i biesiadowaniu z mieszkańcami – zazwyczaj krewnymi. Podróż mogła trwać nawet kilka dni. Nie oszczędzano się. Gdy jednak nie starczało już sił, pozostawano na przystanku trochę dłużej w celu odespania straconych nocy, a potem ruszano w dalszą drogę.



Współczesny karnawał

Z dawnych obrzędów nie pozostało wiele, a zwyczaje zostały mocno przekształcone, ale karnawał wciąż jest czasem zabawy. Mięsa i gorzałkę zastępujemy raczej pączkami zjadanymi w tłusty czwartek, oraz innymi przysmakami w dzień Ostatków. Przyczyną może być fakt, że następujący później Post nie jest już tak restrykcyjny, jak kiedyś. Niewiele osób musi martwić się tym, że pozwalając sobie na obżarstwo komukolwiek się narazi.
A jednak wciąż można spotkać się z dawnymi obyczajami. Wyjeżdżając na wieś często możemy natknąć się na tradycyjną społeczność, która kultywuje dawny karnawał. Jeszcze kilkanaście lat temu nawet na obrzeżach dużych miast dało się czasem spotkać małe grupki przebierańców.
Oczywiście tradycje zmieniają się. Czasem zupełnie zanikają, ale dopóki o nich pamiętamy i staramy się przekazywać następnym pokoleniom, dajemy im szansę na odrodzenie się. Czy nie byłoby miło wprowadzić takie dawne elementy do współczesnego świata? Być może wbrew pozorom, szaleństwa karnawałowe pozwoliłyby nam trochę zwolnić tempo życia…

No votes yet.
Please wait…