Brak odpowiedzi  Dodaj komentarz


To zdarzenie miało miejsce 27 września 1989 roku o godzinie 18:30 w Parku Południowym przy ul. Mendelejewa w Woroneżu (486 km na południe od Moskwy).

Lądowanie w parku

Lądowanie UFO w WoroneżuW parku bawiło się kilkoro dzieci, a na przystanku stało około dwudziestu dorosłych osób czekających na autobus. Wszyscy zobaczyli nagle na wieczornym niebie różowe światło, z którego pojawiła się ciemnoczerwona kula. Kula początkowo –  jak się wydawało – płynęła, a potem powoli zaczęła się zniżać.

Minęła minuta od momentu, kiedy łagodnie zeszła na wysokość około 15 metrów nad parkiem, a potem pokrążyła nad nim. Trawa w parku była wygnieciona jakąś niewidzialną siłą. Wkrótce kula o średnicy mniej więcej 10 metrów odleciała.

Po kilku minutach od zniknięcia pierwszego obiektu pojawił się drugi UFO i również zaczął zniżać lot, podczas gdy wszyscy obecni patrzyli na to z bezpiecznej odległości jak zaczarowani. Widzieli, jak w latającym obiekcie otworzył się luk nad grupą topoli. Potem pojawiła się gigantyczna istota odziana w srebrzysty kombinezon i buty brązowego koloru, i zaczęła przyglądać się otaczającym ludziom. Ta istota nie miała prawdziwej głowy, a zaledwie coś w rodzaju garbu między ramionami.

Lądowanie UFO w Woroneżu obcyNa tym garbie można było zauważyć troje oczu, przy czym oko pośrodku intensywnie obracało się dookoła. Kiedy przybysz zniknął w głębi statku, luk zamknął się i aparat zniżył się z głośnym hukiem. Jasno oświetlony obiekt zatrzymał się metr nad ziemią, kołysząc się w tył i w przód. Na dole wysunęły się cztery podpory do lądowania i oparły się o ziemię. Teraz świadkowie mogli stwierdzić że UFO miał kształt jajowaty, o długości około 15 metrów i 6 metrów wysokości.

Na boku obiektu widać było znak przypominający literę „Ж”. Jeśli było patrzeć z przodu, z ostrego końca, to UFO wyglądał, jak kula. Zaraz po wylądowaniu otworzył się luk, a następnie wysunął się trap. Zeszły po nim dwie postacie, przy czym jedna była tą, którą widziano wcześniej w luku nad topolami.

Przybysz poruszał się bardzo niezdarnie, jak robot. Za nim podążała druga istota, wyglądająca jak pudło z rękami i nogami. Na piersi świeciły jej się guziki. W pewnym momencie, w grupie dzieci zapłakał ze strachu jakiś chłopiec. Wtedy wysoki spojrzał na niego swoim środkowym okiem, nie poruszając głową. Z oka wybiegł promień światła i uderzył w dziecko, które na kilka minut zostało sparaliżowane.

Dwaj przybysze weszli z powrotem na pokład swojej maszyny i wszyscy pomyśleli, że zaraz znikną. Po kilku minutach Obcy jednak wrócili, przy czym olbrzym trzymał w ręku srebrzystą rurę o długości ponad metra, którą skierował na 16 letniego chłopca, który odważył się podejść zbyt blisko do nich. Ku przerażeniu obserwatorów chłopak nagle zniknął. Potem Obcy odwrócili się, powoli weszli po trapie do aparatu latającego i zamknęli luk. Statek wzniósł się w powietrze i odleciał nabierając gwałtownie prędkości. Przeleciał nad budynkiem i szybko zniknął na niebie. Wszyscy widzieli, jak w tym samym momencie na skwerze pojawił się zaginiony szesnastolatek.

Przylecieli – odlecieli…

Przez wiele dni w całym Woroneżu szumiało, jak w ulu. A do parku wyruszyli badacze pod kierownictwem Henryka Siłanowa, kierownika Woroneskiego Laboratorium Geofizycznego. W miejscu, gdzie UFO wspierał się na czterech podporach, pozostały wyraźne wgniecenia o średnicy 14 cm. Gdyby połączyć je liniami, to powstałby romb. Można było też zobaczyć ślady przybyszów, którzy zrobili mały spacer koło swojego statku. Materialne ślady plus relacje naocznych świadków – to już nie są żarty. Siłanow opowiedział dziennikarzom, że na miejscu lądowania znaleziono dwa tajemnicze kamienie, ciemnoczerwonego koloru. na pierwszy rzut oka przypominały piaskowiec, ale po analizie mineralogicznej stało się jasne, że są to odłamki skalne. Przy czym skały o takim składzie chemicznym na Ziemi nie występują.

Dla władz to za mało

Dalsze wydarzenia rozgrywały się według określonego scenariusza. Zaczęto naśmiewać się ze świadków, twierdzić na łamach prasy, że całe to lądowanie rzekomego UFO było najpewniej mistyfikacją.

  • Zachodnia prasa, jak na komendę, zaczęła wtórować radzieckiej. W ramach tej kampanii, francuska agencja France Presse poinformowała, że do parku skierowano dodatkową komisję z uniwersytetu w Woroneżu, która jednak nie stwierdziła ani podwyższonej radioaktywności, ani anomalii magnetycznych. Znaczy się, żadnego UFO nie było.

Agencja nie wyjaśniła tylko, dlaczego po każdej wizycie Obcych obowiązkowo ma pozostać promieniowanie i zakłócenia magnetyczne.     

  • W obwodzie moskiewskim spalono w nocy stóg siana, a potem zaproszono dziennikarzy, aby pokazać, jaka jest prawdziwa przyczyna spalonej ziemi w miejscu rzekomych lądowań UFO.

Logika tego jest mniej więcej taka: wszystkie wypalone miejsca na świecie powstają od spalonego siana (nawet tam, gdzie siana nie ma), a to oznacza, że Obcy nie istnieją, a winni szkód są chuligani z zapałkami.



Krótko mówiąc, ufologowie mogli do woli nagrywać relacje naocznych świadków, fotografować odciski na trawie i ściętą topolę, ale propaganda zrobiła swoje: przekonała naród, że przybysze z kosmosu w przyrodzie nie istnieją, a kto w nich wierzy – ten jest niespełna rozumu.  Z czasem media zajęły się innymi wydarzeniami, szum przycichł, a „sprawa woroneska” nie zniknęła zupełnie tylko dzięki ufologom. Ale to nie są poważni ludzie, o czym może zaświadczyć każdy człowiek zmanipulowany środkami masowej dezinformacji…

Rating: 5.0. From 2 votes.
Show votes.
Please wait…