W przeszłości często słyszało się historie i podania o ludziach-wilkach. Likantropia miała być chorobą, lub klątwą. Niektórzy też z własnej woli przyjmowali ją, chcąc dysponować wilczą siłą.
Żeby stać się wilkołakiem, było wiele sposobów. Zazwyczaj działo się to wbrew woli „zarażonej” osoby, za sprawą:

  • uroku rzuconego na nią
  • niedopilnowania ceremonii chrztu świętego
  • kary wymierzonej przez Boga za ciężkie grzechy
  • zjedzenia owoców wilczej jagody (oznaczonej moczem przez basiora), przez matkę jeszcze w trakcie ciąży – wilkołakiem stawało się wtedy dziecko

WilkolactwoCzasem likantropia była dziedziczna – jeżeli w rodzinie był wilkołak, wystąpienie następnych przypadków również było bardzo prawdopodobne.
Dość często osoby praktykujące magię również przejmowały umiejętności przemiany. Mogły w tym celu zawrzeć pakt z diabłem, napić się wody z zagłębienia w ziemi pozostawionego przez wilczą łapę, lub napić się z wilczego wodopoju. Istniały też pewne rytuały – zazwyczaj wiązały się ze zjedzeniem, lub wypiciem czegoś i wypowiedzeniem odpowiedniej formuły magicznej. W rejonie bałkańskim podobno istniała (lub istnieje) roślina magiczna, która umożliwiała przemianę. Jest też legenda o wilczym pasie – uzyskać można go z rąk demona, co oczywiście wiązało się z odprawieniem odpowiednich rytuałów.

Osoby chcące ulec przemianie, mogły też dać się ugryźć wilkołakowi – jest to wersja najczęściej spotykana w filmach i książkach, częściowo poparta też naukową teorią. Według CSL (organizacji londyńskich kryptozoologów), istnieje wirus Lyc-V (Lycanthropy Virus), odkryty w 1998 roku, ale prawdopodobnie istniejący już od lat. Przenosi się tak, jak w legendach – poprzez ugryzienie, kontakt z krwią itp., a uaktywnia zależnie od faz księżyca. Jeżeli założymy, że wirus faktycznie istnieje, likantropię można by badać, a nawet spróbować leczyć.
Narazie jednak teoria nie została oficjalnie potwierdzona.

Jak rozpoznać wilkołaka?

W ludzkiej formie często nie różnią się od nas, chociaż według niektórych legend, zazwyczaj w przypadku gdy przemiana nie przebiegła stuprocentowo pomyślnie, ludzka forma posiadała np. wilczy ogon, lub dwa rzędy zębów.
WilkolakForma wilcza często nie była idealnie zwierzęca. Przypominać mogła mieszankę obu gatunków – poruszać się w pozycji wyprostowanej i wyglądać, jak człowiek z wilczą głową i futrem, lub tylko gęstym owłosieniem. Inne źródła mówią o zwykłych wilkach, lub gatunku podobnym, ale większym i silniejszym. Likantropia tak, jak wampiryzm uchodziła w średniowieczu (zresztą nie tylko wtedy) za plagę. Ludzie bali się potworów rzekomo napadających na wsie i mordujących mieszkańców. Ponadto, często oskarżano o wilkołactwo zupełnie niewinne osoby – posiadające nietypowe zmiany chorobowe, lub nawet zupełnie niepozorne, a padające ofiarą plotek.

O likantropii mówi się głównie pod kątem średniowiecza, ponieważ ludzie tego czasu, prawdopodobnie podjudzani przez trzymający silną władzę kler, uznawali wszelkie egzekucje i kary publiczne za formę brutalnej rozrywki. Oczywiście samo chrześcijaństwo nie miało z tym wiele wspólnego, ale przywódcy duchowi często byli w gruncie rzeczy grzesznikami rządnymi władzy i utrzymujący ją poprzez zastraszanie ludu za pomocą gróźb cierpienia w Piekle, czy właśnie kar publicznych, za pomocą których pokazywali, że „niszczą zło” i bronią podwładnych przed wpływem Diabła.
Zabobonny tłum często żądał krwi winnych…

Proces przemiany

Nie należy się spodziewać, że był przyjemny. Najczęściej wymienia się trzy rodzaje:

  1. „Przewrócenie” na drugą stronę. Człowiek i wilk dzielili jedno ciało cały czas. Kiedy jedna forma wychodziła na świat, druga znajdowała się w środku. Podczas przemiany wilk wychodził np. przez usta człowieka tylnymi kończynami, a na końcu, kiedy ciało było już na zewnątrz, głowa tylko „odwijała” się na drugą stronę. Z naukowego punktu widzenia jest to na szczęście niemożliwe – w innym wypadku mogłoby być wyjątkowo bolesne i nieprzyjemne.
  2. Zmiana skóry. Ludzką, lub wilczą skórę „zrzucało się” tak, jak gady zostawiają wylinki. Może to trwać długo, ale wydaje się w miarę bezproblemowe.
  3. Przemiana całościowa. Spotykana najczęściej w filmach. Człowiek zwyczajnie obrastał gęstym futrem, a jego fizjonomia zmieniała się w wilczą, lub jej podobną. O ile w filmach trwa to sekundy, w świecie realnym (przy założeniu, że jest możliwe), zajęłoby o wiele więcej czasu i prawdopodobnie było też związane ze sporym bólem i dyskomfortem.

Jak się broniono?

Najlepiej oczywiście zabarykadować się w domu i nie wyglądać nawet na zewnątrz podczas pełni.
W przypadku gdy jednak znajdziemy się poza bezpieczną kryjówką, samemu nie zrobimy wiele bez odpowiedniego przygotowania. Większość legend mówi, że potrzebna będzie broń ze srebra, które śmiertelnie zrani wilkołaka i uniemożliwi mu szybką regenerację. Oczywiście srebrne musi być tylko ostrze, lub kula – tworzenie z niego np. broni palnej prawdopodobnie skończyłoby się dla nas nie najlepiej, ponieważ metal ten jest stosunkowo miękki i ma dość niską temperaturę topnienia, więc w przypadku użycia jej, prawdopodobnie to nie wilkołak zostałby ranny…
Srebro było używane przeciwko wielu istotom nadnaturalnym tak, jak i woda święcona. Działa, ponieważ wilkołaki, wampiry i inne stworzenia uważano za złe, grzeszne. Kropiąc je wodą używaną do rytuału odpuszczania grzechów, „zmywano” zło.

Legenda:

Jedną z ciekawszych legend dotyczących likantropii jest historia przeklętego młyna z ziemi radomskiej, gdzie wdowa po młynarzu wspomina, jak lata temu jej mąż został znaleziony martwy w lesie na bagnach, w pozycji siedzącej i wyrazem wielkiego strachu na twarzy. Od tego czasu wdowa po młynarzu wyglądała coraz gorzej – na jej twarzy widniało wielkie zmęczenie, a nawet przedwczesne oznaki starości. Cierpiała po stracie ukochanego, ale w młynie działo się coś jeszcze. W okolicy wrzało od plotek, ponieważ, w trakcie „wilczych nocy” ze starego młyna dochodziły dziwne dźwięki – łupanie w ściany i krzyki.

Mieszkańcy okolicznych domów unikali kobiety. Stała się zresztą żebraczką, więc niewiele osób interesowało się jej losem. Po latach opowiedziała swoją historię:

Dawno temu, urodziła dziecko. W noc narodzin, o północy, kiedy mąż pobiegł do wsi po pomoc dla rodzącej kobiety, przy łóżku pojawiła się postać z wilczym pyskiem, która pomogła dziecku przyjść na świat, po czym przeklęła nowo narodzone niemowlę. Kiedy dziecko podrosło, żyło w ukryciu w młynie, a podczas każdej pełni biegło na Wilczy Kopiec w zmienionej postaci, gdzie dwa razy w roku odprawiano obrzędy ku czci boga wilków.

Kiedy wieśniacy dowiedzieli się o przeklętym dziecku, spalili młyn. Wilk uciekł do lasu, a chwilę później ziemia zadrżała i pochłonęła żądny krwi tłum. Od tego czasu w okolicy nie pojawiają się żadne żywe stworzenia. Prowadzono tam nawet prace archeologiczne, ale to co było rozkopywane w dzień, w nocy wracało do poprzedniego stanu, a narzędzia pozostawione przy stanowisku pracy były niszczone. Nie wiadomo, czy to miejscowi chcieli zatrzymać swoją tajemnicę dla siebie, czy może miały w tym udział inne siły, jednak badań zaprzestano.

Jak widać, likantropia, to raczej przekleństwo, niż dar. A jednak było wielu chętnych, skłonnych do wypróbowania jej możliwości. Zazwyczaj potrzebowali tego ludzie chcący władzy, lub wielkiej siły, której można było użyć zarówno dla korzyści majątkowych, jak i w celach obronnych. Dawne czasy były przecież niebezpieczne. Dzisiaj wilkołactwo kojarzy się raczej z powrotem do natury, za którą tęsknimy, mieszkając w dusznych, zatłoczonych miastach.

Wilki są dla nas symbolem siły i wolności – czegoś, co nasz gatunek prawie zupełnie już utracił na rzecz bezpieczeństwa i wygody. Nie należy się dziwić, że gatunek ludzki, który przecież kiedyś był zupełnie dziki ma pewne geny, które ciągną go do natury…

Rating: 5.0. From 1 vote. Show votes.
Please wait...

Tagi: , , , , , ,