9 komentarzy  Dodaj komentarz

Mieszkaniec wioski Ułken Naryn we wschodnim Kazachstanie podczas zbierania kamieni budowlanych na przełęczy „Siodło”, znalazł niedawno niezwykły, ciężki, czarnego koloru kamień, wyglądem przypominający krzemień. Kamień zwrócił na siebie uwagę tym, że posiadał przełom, wewnątrz którego tkwiła metalowa spirala. Przy czym struktura kamienia w tamtym miejscu nie została naruszona.

Dziwny kamień

metalowa spirala sprzed 300 mln latZnalazca kamienia, Erbołat Kasenow, przekazał go do filii wschodnio-kazachskiego Muzeum Historyczno-Etnograficznego. Początkowo specjaliści wzięli spiralę za skamieniałą muszlę, ale szybko pojęli, że to jest metal. Jakież było zdziwienie pracowników muzeum, kiedy znaleźli informację o dokładnie takim samym kamieniu ze „śrubą” w środku, znalezionym w Rosji. Jego wiek, zgodnie z wynikami analizy rentgenostrukturalnej oraz radiowęglowej, wynosi ponad 300 mln lat.

Przekrój znaleziska ma kształt walca, spirala składa się z 11 zwojów, jej długość wynosi 201 mm. Spirala przypomina wolframowe włókno lampy żarowej, tylko bez porównania grubsze, niż to wykorzystywane w zwykłych żarówkach. Oczywiście, musiała ona trafić do skały zanim ta stwardniała i zamieniła się w kamień. Prawdopodobnie istniała też oprawka z nieznanego materiału, która po milionach lat uległa zniszczeniu i pozostał jedynie wyraźny cylindryczny kształt. Niewykluczone też, że końcówki spirali posiadają jakieś styki, ukryte w skale. W każdym razie, bez jej zniszczenia trudno coś zobaczyć.

Jasne jest jedno: kamień kryje w sobie sztucznie wykonany element techniczny z niewyobrażalnie dalekiej przeszłości. Wykluczono przy tym możliwość, że jest to przedmiot współczesny, który mógł trafić do skały w wyniku wybuchów przy budowie drogi.

Kałuski fenomen

Podobnie sensacyjnego znaleziska dokonała w 2014 roku rosyjska ekspedycja podczas przeczesywania pola na południu Obwodu Kałuskiego w poszukiwaniu kawałków meteorytu. Jeden z członków grupy postanowił obejrzeć zwykły, jak mogło się wydawać, kawałek kamienia, w którym tkwił jakiś metal. Kamień przekazano uczonym do zbadania. Ciekawość poszukiwacza meteorytów wywołała zdarzenia zdolne obalić nasze wyobrażenia o ziemskiej i kosmicznej historii. Przeprowadzona analiza wykazała, że wiek metalowej „śruby” wynosi jakieś 300-320 mln lat. Stwierdzono, że ona także trafiła do skały przed jej stwardnieniem i jej wiek musi być nie mniejszy, niż kamienia. Skrupulatna analiza chemiczna wykazała, że w czasie, który upłynął, atomy żelaza dyfundowały, to znaczy przeszły samoczynnie w głąb kamienia na głębokość 1,5 cm, a ich miejsce zajęły przybyłe z kamienia atomy krzemu 51. W rezultacie utworzył się owalny żelazisty kokon, doskonale rozróżnialny. Dla paleontologów i geologów jest to zjawisko zwyczajne: wszystko, co znajduje się w głębi kamienia przez miliony lat, wcześniej, czy później staje się kamieniem.Metalowa sruba sprzed 300 mln lat

Trzeba dodać, że początkowo nikt nie traktował poważnie możliwości trafienia elementów metalowych w skałę przed 300 milionami lat. Jednak po mikroskopowych i rentgenowskich analizach znaleziska wątpliwości uczonych szybko topniały. Tym bardziej, że oprócz „śrubki” sceptycy odkryli obok niej jeszcze kilka technogennych tworów, w tym dwie mikroskopijne kulki z kwadratowymi otworami. Kamień z Kazachstanu nie zdążył jeszcze trafić do zbyt wielu laboratoriów, natomiast ten z Kaługi był badany w najróżniejszych instytutach i muzeach przez dziesiątki specjalistów z różnych dziedzin nauki. Nigdzie nie znalazł się ani jeden uczony, który by wątpił w to, że ma przed sobą sztuczny wyrób w głębi kawałka skały. Jest jeszcze jeden dowód na niezwykłość zjawiska: zdjęcia rentgenowskie wyraźnie pokazują, że wewnątrz kamienia tkwią także inne „śrubki” niewidoczne z zewnątrz.



Artefakty „zakazanej” archeologii

Na Ziemi w różnym czasie spotykano także inne tajemnicze znaleziska, które nie mieszczą się w kategoriach uznanych przez naukę i należą do tak zwanej „zakazanej” archeologii. Wiele z nich przywodzi na myśl istnienie pozaziemskich albo prehistorycznych cywilizacji z wysoko rozwiniętymi technologiami. Oto kilka przykładów, które zostały już wcześniej przez nas przedstawione, albo które zostaną opisane w przyszłości:

  • W Iraku podczas wykopalisk archeologicznych znaleziono najstarszy ze wszystkich znanych aparat galwaniczny, którego wiek oszacowano na ok. 4000 lat. Wewnątrz ceramicznego naczynia znajduję się cylinder z miedzi, a w nim żelazny trzpień. Do łączenia elementów zastosowano stop ołowiu, a w charakterze izolatora – masę bitumiczną.
  • W Ekwadorze znaleziono stare ozdoby z platyny. Nie byłby w tym niczego zaskakującego, gdyby nie fakt, że platyna topi się dopiero w temperaturze ok. 1800 stopni – skąd u starożytnych mieszkańców Ameryki wzięła się tak zaawansowana technologia wytopu metali?
  • W Stanach Zjednoczonych odkryto dwa odciski ludzkich stóp w butach. Przy czym lewy but nadepnął obcasem na trylobita, którego pozostałości skamieniały razem z odciskami. Tyle tylko, że te zwierzątka zamieszkiwały Ziemię ok. 400-500 mln lat temu…
  • W Rumunii, nad rzeczką Murysz, wykopano aluminiowy toporek liczący sobie ok. 20 000 lat. Dodajmy tylko, że po raz pierwszy aluminium uzyskał Hans Christian Ørsted w 1825 roku, a i obecnie technologia jego produkcji nie jest prosta i opiera się na zaawansowanych metodach elektrotermicznych.

Oryginalna hipoteza

Wróćmy do kazachskiego kamienia. Dyrektor muzeum Orałgazy Każajew, człowiek wykształcony i zafascynowany historią, przedstawił własną teorię na temat pochodzenia tajemniczego obiektu. Według niego, zanim pojawiły się dinozaury, na Ziemi już istniała wysoko postawiona technika. W każdym razie wykorzystywano już wówczas wolframowe spiralki, cewki indukcyjne i niezrozumiałe metalowe kulki. Niewykluczone, że znalezione elementy były częściami urządzeń oświetleniowych. Sądząc po grubości spirali, było to źródło światła wielkiej mocy. Po 300 milionach lat obudowa uległa zniszczeniu, ale wolfram, który nie poddaje się korozji, pozostał w całości. Jeśli ta hipoteza wydaje się komuś absurdalną, powinien wziąć pod uwagę jeszcze inne znane nauce przykłady. Otóż na Północnym Uralu poszukiwacze złota odkryli przypadkowo wolframowe sprężynki, niektóre z molibdenowym rdzeniem, liczące sobie ponad 100 000 lat. Na Czukotce zaś, na dnie strumienia pod warstwą osadów, odkryto kilka miniaturowych sprężynek z nadtopionymi końcówkami, które leżały tam minimum 10 000 lat. W ich składzie występuje wolfram (90%) i rtęć (10%), a takich spirali we współczesnych lampach oświetleniowych nie stosuje się. Ludzie często wyrzucają zużyte lampy na śmietnik, może to samo zrobili też przedstawiciele ówczesnej (nieziemskiej?) cywilizacji.

Skoro w naszych czasach UFO latają kiedy i gdzie chcą, o czym istnieje mnóstwo relacji, to dlaczegóżby nie mieli pojawiać się na Ziemi również miliony lata temu? We Wszechświecie mogło istnieć wiele cywilizacji zdolnych dolecieć do naszej planety i naśmiecić na niej. A my teraz odkrywamy ich śmietniki…

(wg altaynews.kz)
Rating: 4.6. From 25 votes. Show votes.
Please wait...
Tagi: , , ,