Wiele źródeł wskazuje na to, że kosmici mogli mieć wpływ na rozwój ludzkości zanim jeszcze oficjalnie obalono teorię mówiącą o Ziemi, jako centrum Wszechświata.
Z biegiem lat powoli dochodziliśmy do tego, że Ziemia nie jest płaska, a Słońce nie krąży wokół niej. A jednak wciąż znajdujemy wiarygodne dowody na to, że był na Ziemi ktoś, kto posiadał wiedzę o kosmosie i technice znacznie wykraczającą poza naszą własną. Wydaje się, że nie tylko był tu, ale też część z tej wiedzy przekazał wybranym ludom. Potwierdzenie tego znajdujemy w zabytkowych grafikach, źródłach pisanych, architekturze oraz przedmiotach wykonanych techniką nieznaną w czasach, na które są datowane.

Horseshoe Canyon
Horseshoe Canyon
Mike Hoyt

Również legendy i podania dostarczają nam materiałów do przemyśleń. Najbardziej popularna jest historia Atlantydy – lądu, który miał zatonąć i zniknąć razem ze swoim ludem, nie pozostawiwszy po sobie praktycznie żadnych śladów. Pisał o niej już Platon, który twierdził również, że wiedzę na temat wyspy uzyskał bezpośrednio od potomków jej mieszkańców. W późniejszych czasach znaleźli się również ludzie, którzy wykonali mapy Atlantydy umieszczając ją m.in. na terenie Antarktydy (zbieżność nazw tym bardziej daje do myślenia). W XVI wieku powstały dwie mapy ukazujące, linię brzegową kontynentu, chociaż jej kształt nie był znany ówczesnym ludziom. Mówi się, że autorzy korzystali ze starożytnych źródeł greckich. Geograf Orontius Fineus w swojej mapie zawarł również powierzchnię lądu. Czy jest możliwe, żeby człowiek z XVI wieku dysponował informacjami na temat ziemi ukrytej pod warstwą lodowca?

Atlantyda
Atlantyda
National Geographic

Inny przypadek, gdzie technologia wykraczała poza swoje czasy, to architektura Egipcjan. Tu nie mamy do czynienia z legendą, ale z prawdziwą zabudową, która w dzisiejszych czasach jest częściowo udostępniana turystom. Grobowców jest tak wiele, że archeolodzy badający teren sondami muszą pomijać sporo z nich, ponieważ odkrywanie zwyczajnie się nie opłaca. Dopiero w przypadku większych grobów, czy budowli przeprowadza się wykopaliska.
Pojawiło się wiele teorii na temat powstania wielkich piramid. Była to z pewnością praca ponad siły i pomimo używania koła, przetransportowanie gigantycznych bloków do budowy wydaje się niemożliwe dla ludzi z tego czasu. Ciągle trwają badania mające na celu potwierdzić, lub obalić tą teorię. Najbardziej okazała z najstarszych budowli należała do Dżesera i miała budowę schodkową (tak, jak inne z jej czasów) w przeciwieństwie do piramid o kształcie idealnego ostrosłupa, z którymi kojarzymy starożytny Egipt.

Dzasera
Piramida schodkowa
Wikipedia

Architektem piramidy Dżesera był jego wezyr – Imhotep – później czczony jako bóg. 2000 lat po jego śmierci, Egipcjanie okrzyknęli go synem Ptaha i ludzkiej kobiety. Grecy z kolei utożsamiali Imhotepa z bogiem Asklepiosem – uzdrawiającym zmarłych i okrzykniętym „uzdrowicielem”.

Podsumowując – architekt jednej z najważniejszych (jeżeli nie najważniejszej – tego jeszcze nie możemy potwierdzić) ze starych piramid, został uznany za istotę, która w religii chrześcijańskiej byłaby synem najwyższego Boga, Uzdrowicielem zrodzonym z ludzkiej matki. Brzmi znajomo, prawda? Nie jest to bardzo rozpowszechniane, jednak większość religii mających początek w starożytności wykazuje wiele wspólnych cech. Nawet w przypadku religii politeistycznych, mówi się o jednym najważniejszym bogu i kilku niższych. Często jest to trójca. Również dzieje boskich istot różnych religii mają wiele wspólnego – nie tylko między sobą, ale przede wszystkim religie są w pewien sposób zapisane w gwiazdach. Najważniejsze postaci i wydarzenia powtarzają się.

Konstelacja orionaWeźmy na przykład trzech króli idących do stajenki za gwiazdą Betlejemską. 24 grudnia (Wigilia) możemy zaobserwować na niebie gwiazdę o nazwie Syriusz, za którą tego szczególnego dnia w jednej linii ustawiają się trzy mniejsze gwiazdy z Pasa Oriona. „Wędrowcy” kierują się tam, gdzie następnego dnia (w Boże Narodzenie) wstaje słońce – najważniejsza dla nas gwiazda.

Jest wiele takich powiązań. Z kolei wracając do ogółu religii, bogowie rzadko kiedy pochodzą z naszego świata. Zazwyczaj (przynajmniej ci „lepsi”) zamieszkują wysokie rejony – góry, lub niebo. Z jednej strony bogowie pozostają opiekunami – to do nich idziemy prosić o powodzenie, czy ochronę, z drugiej – wymagają od nas szacunku. Człowiek ma być bogobojny, pokorny i niezbyt ciekawski. Zwłaszcza w czasach starożytnych, kiedy ludzie siłami nadprzyrodzonymi tłumaczyli sobie każde niewyjaśnione zjawisko, istoty wyższe mogłyby bez trudu rzucić cały gatunek na kolana, pokazując coś nieznanego. Prawdopodobnie nie musiałoby to nawet być niebezpieczne.

Dzisiaj gatunek ludzki stał się podejrzliwy. Szukamy konfliktów. Boimy się, ale chcemy walczyć – z potrzeby obrony lub profilaktycznie.
Przypuśćmy, że kosmici chcieliby się z nami skontaktować, mając pokojowe zamiary. Czy nasze władze nie zaczęłyby wyścigu zbrojeń, żeby na wszelki wypadek móc się pozbyć intruza? Poza tym, czy nie spróbowałyby skorzystać z przybysza, jako z materiału naukowego?

O ile kiedyś moglibyśmy w dobrych warunkach próbować wymiany technologii (co być może czasem miało miejsce), dzisiaj ludzkość jest zbyt hermetyczna. Próbuje poznać wszechświat, pozostając na tyle anonimową na ile jest to możliwe. Niestety, nauka wymaga pewnej „naiwności” – otwarcia się. Jeżeli mamy do czynienia z czymś żywym i myślącym na wysokim poziomie, kluczem jest wymiana informacji. Można powiedzieć, że pod kątem relacji – zarówno wzajemnych, jak i dalszych, cofnęliśmy się ewolucyjnie. Obecność kosmitów bardziej rozwiniętych od nas kłóci się z naszym egoizmem. Zabiera nam poczucie bezpieczeństwa. Ludzie starożytni mieli umysły bardziej otwarte i przez to ich predyspozycje do korzystania z tego, czego sami nie byli w stanie wynaleźć wydają się znacznie większe. Wiedząc do czego dany przedmiot służy, czy jak dane zjawisko działa, właśnie tak z nich korzystali. Nie zmieniali całego świata, żeby dostosować go do swoich potrzeb.

Gdyby dzisiejsi ludzie mogli korzystać z wyższych technologii, prawdopodobnie wytworzyłaby się hermetyczna elita, która chciałaby panować nad większym terenem, niż byłoby to dla niej wskazane. Oczywiście brzmi to dość pesymistycznie, jednak nie da się zaprzeczyć, że dzisiaj nie jesteśmy świadkami żadnych wymian, czy kontaktów z „bogami”. Jeżeli przychodzą – tylko do pojedynczych osób i przekazują jedynie bezpieczne informacje, przepowiadają. Być może kosmici nie chcą nawiązywać z nami kontaktów, ponieważ byłoby to dla nich szkodliwe. Czy w takim rozwijamy się w dobrym kierunku?

Please wait…