Brak odpowiedzi  Dodaj komentarz

Head of Ramses II at the Luxor Temple, EgyptW Dolinie Królów odkryto dawno temu rozgrabiony grobowiec faraona Ramzesa II. Pracami wykopaliskowymi kierował w 1925 roku angielski archeolog Wheeler. Zainteresował go napis wykuty na ścianie grobowca, składający się z niezwykłych hieroglifów. Uczony zrobił kilka zdjęć i opuścił miejsce, planując powrócić tam następnego dnia. Jednak w nocy przydarzyło się nieszczęście; dwóch arabskich robotników, licząc na to, że w grobowcu mogą być ukryte skarby, zakradło się do niego. Zadziałała pułapka, której zupełnie przypadkowo uniknął Wheeler i zapadł się strop budowli. Robotnicy zginęli na miejscu. Wheeler przerwał prace i powrócił do Anglii, gdzie w grudniu 1925 roku opublikował w czasopiśmie archeologicznym artykuł pod tytułem „Bezimienny faraon”. Specjaliści nie zwrócili jednak na niego specjalnej uwagi i jego odkrycie zostało na długo zapomniane.

W 1963 roku asystent egipsko-asyryjskiego oddziału Muzeum Brytyjskiego David Sailor kupił za grosze na egipskim straganie papirus z epoki Totmusa I, który nie wiadomo jak tam trafił. Uczony stwierdził, że ma do czynienia z rodzajem kapłańskiego tajnopisu. Rozszyfrowanie papirusu stało się celem życia Sailora. Osiągnął wreszcie pewien sukces i odczytał poszczególne słowa.

NapisNapis był jednak zbyt krótki; gdyby tak udało się zdobyć inne podobne teksty! I Sailorowi powiodło się. Jego kolega, archeolog-amator i kolekcjoner Richard Harvey, wysłał mu kopię artykułu Wheelera z 1925 roku. Wystarczył jeden rzut oka na zdjęcia, aby zrozumieć, że są to takie same znaki! Teraz miał do dyspozycji dostatecznie długi tekst. Wkrótce leżał przed nim przekład, ale to, co zawierał, wydawało się absolutnie niewiarygodnym.

Ku ogromnemu rozczarowaniu Sailora, jego odkrycie spotkało się w kręgach naukowych ze skrajnym sceptycyzmem. Podważano zarówno jego metodykę, jak i dowody, wiarygodność źródeł, a nawet naukową rzetelność. Wtedy Sailor zwrócił się do dużych wydawnictw prasowych, aby zainteresować opinię publiczną swoim odkryciem. W Anglii żadna gazeta nie odpowiedziała na jego propozycję, zainteresował się dopiero jeden z dziennikarzy niemieckiego czasopisma „Stern” – Günther März.

Oto fragmenty wywiadu, jakiego udzielił Sailor 23 lipca 1965 roku:

Sailor: Tekst był rodzajem niespotykanego wcześniej tajnopisu. Pracując nad nim zrozumiałem, że mam do czynienia ze specyficznym szyfrem…
März: Co to takiego?
S: W starożytności stosowano różne systemy niejawnego przekazywania informacji. Ogólnie mówiąc, znanych jest wiele tego rodzaju tekstów i większość z nich została dawno przetłumaczona. Na moim papirusie było coś zupełnie nowego. Udało mi się jednak znaleźć klucz… Papirus możemy odłożyć na bok – zawierał informacje o dostawach do Egiptu nubijskich i libijskich niewolników. Natomiast tekst z grobowca… To był opis pewnego procesu technologicznego.
M: Jakiego procesu?
S: Wskrzeszenia faraona.
M (po długiej pauzie): Nasze czasopismo nie zajmuje się fantastyką naukową.
S: Z pewnością lepiej będzie nazwać to na przykład „genetycznym odtworzeniem”.
M: Ma pan na myśli genetyczne klonowanie żywych organizmów?
S: Dokładnie. Kluczowa sprawa tkwi w metodzie. Czytałem wiele o klonowaniu i wiem, że te badania nie są wcale nowe. Istnieje jednak szereg trudności. Po pierwsze, potrzebna jest matka zastępcza, której zostanie implantowany embrion. Po drugie, do wyrośnięcia klonowanego organizmu potrzeba tyle samo czasu, ile trwa dorastanie organizmu wyjściowego. Po trzecie, otrzymanie identycznego genotypu, w przypadku ludzi, nie gwarantuje identycznych cech psychicznych i intelektualnych klona.
M: Według pana, Egipcjanie potrafili pokonać te trudności?
S: Jeśli wierzyć zapisom tekstu, tak. I to nie tylko Egipcjanie. Coś podobnego, było widocznie praktykowane również w znacznie starszej kulturze sumeryjskiej. Nie były to jednak klony, ale raczej – nazwijmy to tak dla wygody – sobowtóry.
M: A jak to wyglądało?
S: Sądząc po zapisach, proces był dosyć prosty. Odbywał się, obrazowo mówiąc, w probówkach laboratoryjnych. Oczywiście był to największy sekret kapłanów… Sobowtóry rozwijały się niewiarygodnie szybko i po 10-12 latach doganiały dorosłych pod względem rozwoju fizycznego i umysłowego. Następnie burzliwy rozwój kończył się i sobowtór mógł żyć normalnym trybem.
M: Przeczytał pan to w tekście z grobowca?
S: Tak, tutaj ma pan pełne tłumaczenie tekstu ze wskazaniem klucza do jego rozszyfrowania.
M: Ale tekst mógł posiadać sens wyłącznie religijno-mistyczny.
S: Dowodu wprost na prawdziwość mojej hipotezy brak, ale pośrednie potwierdzenia istnieją. Zacznę od artykułu Wheelera. Wejście do grobowca znajdowało się nie w ścianie północnej, jak zwykle, ale w zachodniej. Świadczy to o tym, że kierujący budową kapłani chcieli lepiej zabezpieczyć grobowiec przed złodziejami. W tamtym czasie na sarkofagu wytarto imię zmarłego faraona. Zgodnie egipskimi wierzeniami, zniszczenie imienia zmarłego skazuje jego duszę na wieczne cierpienia. Dlaczegóż więc, nasuwa się pytanie, mieliby kapłani troszczyć się o zachowanie grobowca człowieka tak znienawidzonego? Ale jest w tym logika. Zetrzeć imię zmarłego – znaczy, przekląć go, ale też świętokradztwem jest napisać na sarkofagu, siedzibie śmierci, imię żyjącego. Tylko że faraon, który czekał na wskrzeszenie w formie sobowtóra, był uważany jedynie za czasowo zmarłego. W związku z tym i pogrzeb był szczególny. Początkowo imię na sarkofagu widniało, aby móc przeprowadzić religijne rytuały, a następnie było usunięte – czynność symboliczna – oznaczając powrót faraona do życia ziemskiego.
M: Z tego wynika, że bezimienny faraon nie został wskrzeszony, a jedynie pochowany wraz z informacją o tym, jak wykonać to w przyszłości?
S: To prawda.
M: Czyli, nie ma pan nawet pośredniego dowodu na to, że tworzenie sobowtórów istniało w praktyce.
S: W sarkofagach odkrytych przez niemieckiego egiptologa Emile Brugsch’a w 1881 roku, znajdowały się doskonale zachowane mumie, u których można było rozróżnić nawet rysy twarzy. Istnieje niewątpliwe podobieństwo twarzy faraona Ramzesa II i Seti I. Uczeni uznali Ramzesa za syna Seti, ale nie wiedzieli tego, co ja wiem. Badałem fotografie mumii i stwierdziłem, że nie chodzi tu o ich podobieństwo, ale o pełną identyczność, co łatwo można wykazać pomiarami antropometrycznymi.
M: Ale ci dwaj faraonowie rządzili jednak pod różnymi imionami…
S: Colossus of The Great Temple of Ramesses II, Abu Simbel, EgyptNie będę zgadywał, dlaczego wygodniej było wynieść na tron Ramzesa jako syna Seti. Nawiasem mówiąc, Ramzes przeżył 90 lat – rzadki przypadek dla tamtej epoki! Nie wykluczone, że pod tym imieniem panowało kilku kolejno odtwarzanych Ramzesów. Ale to było w Egipcie. A oto dwie listy dynastyczne Sumerów. Pierwsza sporządzona przez samych Sumerów, a druga napisana w języku greckim przez babilońskiego kapłana Berossosa w III. wieku p.n.e. Historycy nigdy nie traktowali tych dokumentów poważnie i mieli ku temu swoje powody. Otóż, według pierwszego spisu, ośmiu królów rządziło w sumie przez 241 300 lat, a według Berossosa – dziesięciu władców panowało w ciągu 456 000 lat. Jest to możliwe tylko w tym przypadku, jeśli każdy władca był wskrzeszany w postaci kolejnych kopii genetycznych… Sądząc po tym, co wiemy o Sumerach, ich cywilizacja osiągnęła niewiarygodne poziomy jeśli chodzi o astronomię, medycynę, architekturę, matematykę… W Europie dopiero w początkach XIX wieku rozpowszechniło się pojęcie „milion”, podczas gdy na sumeryjskiej tabliczce znaleziono obliczenie, którego wynik wyrażał się liczbą z 14 zerami.
M: Dlaczego jednak nie znaleziono dotąd żadnych pamiątek, jakichś śladów po dawnych laboratoriach?
S: Być może znaleziono. Pośrednie dowody są z pewnością szeroko rozrzucone, trzeba tylko wiedzieć, w jakim kierunku patrzeć.

Po śmierci Sailora nie znaleziono jego naukowych zapisków. Nie wiadomo, czy sam je zniszczył z bezsilności i rozczarowania, czy też ich zniknięcie było dla kogoś wygodne. Wszak sekret tworzenia „sobowtórów” mógłby i dzisiaj zainteresować nie jedną organizację. (S)

Rating: 4.7. From 3 votes.
Show votes.
Please wait…