Brak odpowiedzi  Dodaj komentarz

Kontakt z Nierozpoznanym Obiektem Latającym może skończyć się nieszczęściem. 23 kwietnia 1976 roku dziesiątki mieszkańców brazylijskiej gminy Quixadá obserwowały na nocnym niebie zagadkowy obiekt. Był to ogromny dysk, który bezszelestnie przeleciał na tle nieba emitując jasne światło. Widzieli go też uczestnicy nocnych manewrów na poligonie bazy wojskowej Tiro de Guerra.

Fatalne spotkanie

Farma Luisa Barroso Fernandesa znajdowała się niedaleko Quixadá. Luis mieszkał w mieście, dwadzieścia kilometrów od farmy, ale od czasu do czasu zajeżdżał tam obejrzeć swoją posiadłość i przekazać polecenia pracownikom. Zamiast samochodem wolał Luis jeździć dwukołowym powozem. Doskonale znający drogę muł sam wiózł gospodarza na farmę i z powrotem do domu.

Tego dnia, o którym mowa, Luis wracał do domu około godziny drugiej w nocy. Nagle usłyszał dźwięk podobny do brzęczenia roju pszczół, dochodzący skądś z góry. Farmer podniósł oczy i oniemiał: prosto nad jego głową wisiał olbrzymi dysk. Przestraszony muł odskoczył w bok. Z dysku uderzył jaskrawy promień światła, paraliżując człowieka i zwierzę. Obiekt wylądował jakieś 30 metrów od powozu.

„Światło wychodzące z dysku zaczęło słabnąć i zobaczyłem przed sobą coś, co przypominało ogromne koło od ciągnika albo pancerz żółwia koloru aluminium – opowiadał Luis. Otworzyły się w nim małe drzwiczki i wyszły stamtąd dwie istoty. Były podobne do zwykłych ludzi, ale mniejszego wzrostu i w osobliwych ubraniach. W rękach trzymali coś podobnego do latarek. Jeden z nich zaświecił mi w twarz i natychmiast straciłem przytomność.”

Kiedy Luis ocknął się, siedział jak przedtem w powozie, ale krajobraz był całkiem inny, niż przed chwilą. Teraz farmer znajdował się zaledwie trzy kilometry od miasta. Być może muł sam wiózł znajomą drogą nieprzytomnego gospodarza, a może wóz przeniósł sam UFO.

Nieszczęsny farmer miał dreszcze, czuł duszności i zawroty głowy. Oczy go paliły, jakby ktoś nasypał w nie pieprzu, głowa pękała z bólu. Lewa część ciała posiniała, ręce wciąż drżały. Na szczęście pojawił się na drodze jeszcze jeden samotny podróżny, pastuch João Francisco. On to pomógł Luisowi dotrzeć do domu.

Zagadkowa choroba

Antonio MoreiraZnalazłszy się w domu, Luis poprosił żonę, aby wezwała lekarza. Antonio Moreira Magalhaes, jeden z lepszych lekarzy, nie zdołał postawić diagnozy. Tymczasem z Luisem działo się coraz gorzej. Ciało zaczęło puchnąć, oczy stały się wyłupiaste, jak u żaby.

Muł z kolei, przez kilka dni nie dotknął nawet paszy i płoszył się z byle powodu. Doktor Magalhaes nie uwierzył w opowiadanie Luisa o spotkaniu z Obcymi.

Wkrótce do szpitala trafiła jednak 23 letnia studentka Francisca Da Silva. Razem ze swoim dwunastoletnim bratem spacerowała w lesie rankiem, już po opisywanym zdarzeniu. Nieoczekiwanie zza drzew uderzył promień światła wycelowany prosto w twarz dziewczyny. Po chwili światło zgasło, a dziewczyna poczuła taką słabość, że opierając się na ramieniu brata ledwie dowlokła się do domu i tam padła bez czucia. Objawy choroby Franciski okazały się identyczne, jak u Luisa, ale w znacznie lżejszej formie. Wkrótce dziewczyna w pełni wróciła do zdrowia.

A tymczasem Luis gasł w oczach. 53 letni mężczyzna w ciągu kilku dni całkiem posiwiał i prawie całkiem utracił pamięć. Kiedy lekarz kolejny raz odwiedził farmera, ten go już nie poznał. Lekarze zdecydowali się odprawić chorego do stolicy stanu Ceará na badania uzupełniające. W skierowaniu doktor Magalhaes napisał: „Pacjent przeżył bliski kontakt z UFO.”

Luisa badało 17 lekarzy, ale żaden nie potrafił objaśnić tajemniczych symptomów jego choroby. Po dwóch tygodniach przewieźli go z powrotem do Quixadá, radząc więcej odpoczywać.

Postępująca degradacja

Luis nie poznawał krewnych i przyjaciół, zapomniał pisać i czytać. W jego słowniku pozostały tylko trzy słowa, jak u rocznego dziecka: „mama”, „daj” i „straszne”. Ostatnie słowo wypowiedział, kiedy błysnęła lampa w aparacie stołecznego reportera. Doktor Magalhaes nie wątpił, że jego pacjent przeżył straszną traumę, związaną ze światłem. Wkrótce przestał się poruszać.

„To było coś niewiarygodnego – mówił doktor. Nie tylko mózg chorego powrócił do stanu wczesnego dzieciństwa; nastąpiły też zmiany na skórze: stała się cienka, gładka i bez jednej zmarszczki – jak u dziecka. Chociaż Luis leżał w pościeli bez ruchu, jego mięśnie były w normie. Jeśli nie liczyć głowy, która odmówiła posłuszeństwa, to jego stan zdrowia był doskonały. Robiliśmy mu encefalogram, ale nie w mózgu nie stwierdziliśmy patologii. W jego przypadku nie był to ani paraliż, ani skleroza, ani uraz. Jeśli zmieniliśmy położenie jego kończyny, Luis powoli powracał ją do poprzedniego położenia. To znaczyło, że miał zdolność poruszania się, ale nie wykonywał żadnych ruchów z powodu jakiejś blokady w mózgu.”

Luis przeleżał w bezruchu 17 lat. Umarł w 1993 roku – najwyraźniej ze starości. Farmę i sklep w Quixadá przejął jeden z synów zmarłego, Leonardo Barroso.

„Ojciec póki jeszcze mógł mówić, powtarzał cały czas: «Trzeba mi było schować się przed nimi w lesie. Pod koronami drzew nie znaleźliby mnie». Wierzę mu, dlatego, że sam widziałem UFO, kiedy jechałem motocyklem tą drogą. Obiekt wysyłał bardzo jasne światło. Musiałem zahamować i odwrócić się, żeby mnie nie oślepiło.”

Polowanie na ludzi

Znany ufolog i astronom Jacques Vallée, po analizie wielu podobnych przypadków, po spotkaniach ze świadkami, lekarzami i policjantami doszedł do kilku wniosków, które przerażają i fascynują zarazem:

  • Promienie UFO powodują uszkodzenie systemu nerwowego i przeważnie śmierć. Jednocześnie trzeba stwierdzić, że te promienie nie stanowią w rzeczywistości jakiegoś rodzaju broni. Przed nimi można się skryć w lesie albo pod urwiskiem.
  • UFO nie atakują po to, aby zabić albo ranić ludzi. Taki cel można osiągnąć znacznie łatwiej i prostszymi metodami. Ich działanie oznacza raczej wykonywanie jakiegoś zadania, przy czym wykonawców nie obchodzą nasze odczucia i zdrowie.
  • Takie zachowanie można porównać do pracy zoologów, którzy strzelają do zwierząt pociskami usypiającymi. Zwierzętom może się to wydawać agresją, chociaż uczeni działają w dobrej wierze, starając się nie wyrządzić im krzywdy. Niemniej jednak, nieudane trafienie może okazać się zabójcze.
  • Agresja UFO rośnie wraz z oddalaniem się od miast. Kto porusza się nocą bez ochrony drzew, ryzykuje bezpośrednie spotkanie z nieznanymi myśliwymi. (S.K.)
Rating: 4.7. From 3 votes.
Show votes.
Please wait…