Brak odpowiedzi  Dodaj komentarz

Na słynnym cmentarzu Highgate w Londynie spoczywają osoby królewskiej krwi, burżuazja, uczeni. Wśród tutejszych „mieszkańców” wyróżniają się: ideolog komunizmu Karol Marks z rodziną, rodzina Karola Dickensa (prochy samego pisarza z woli królowej Wiktorii pochowane są w opactwie Westminsterskim), a nawet – jak chodzą słuchy – krwiożerczy morderca Kuba Rozpruwacz. I oczywiście, to miejsce nie mogło się obyć bez opowieści o tajemniczych zdarzeniach, czasem zupełnie niewiarygodnych.

Nie na darmo mówią, że nie należy naruszać spokoju umarłych! Nieprzyjemna historia z ekshumacją przytrafiła się w 1907 roku. Odkryto wtedy mogiłę niejakiego Thomasa Drews’a, kupca z Baker Street. Jego krewni twierdzili, że pod nazwiskiem Drews’a pochowany został książę Portland, dziwak, prowadzący podwójne życie: para Anglii i prostego kupca.

Wampiry i cmentarzSynowa i wnuk zmarłego próbowali dowieść swoich praw do spadku po księciu. Przez 10 lat starali się o prawo do ekshumacji. Kiedy w końcu otrzymali zgodę okazało się, że szczątki w grobie nie mają nic wspólnego z rodziną książąt Portland. Dla uczestników tej historii wszystko zakończyło się rozpaczliwie: jeden trafił do więzienia, drugi – do domu wariatów, inni musieli uciekać z kraju.

Jeszcze jeden przykład tragicznych skutków ekshumacji. Kiedy w 1954 roku postanowiono przenieść szczątki rodziny Marksa z jednej części cmentarza na drugą, bardziej prestiżową, w świecie komunistycznym potoczyła się cała seria katastrof: w Związku Radzieckim obalono kult Stalina, rozpoczęło się powstanie na Węgrzech, nastąpiło zerwanie stosunków między ZSRR i Chińską Republiką Ludową, a wszystko zakończyło się totalnym krachem socjalizmu i rozpadem radzieckiego imperium.

Stary cmentarz Highgate zarósł trawą, wiekowe drzewa ciasno splotły swoje korony, tak że nagrobki toną w półmroku, a idący aleją czuje na sobie bliskie spojrzenia licznych oczu.

Polowanie na upiory

W latach 70 ubiegłego stulecia zaczęły się pojawiać doniesienia o tajemniczych wydarzeniach w rejonie cmentarza Highgate. A to na przechodzących napadały – jakoby – żądne krwi wampiry, a to z ciemności wyłaniały się bezcielesne postaci, znikające niewiadomo gdzie… Pisała o tym londyńska prasa. Pierwszy był niejaki Sean Manchester, który twierdził, że udało mu się zlikwidować wszystkie cmentarne wampiry z Highgate. Znaleźli się ochotnicy, którzy odkrywali najbardziej podejrzane grobowce i w okolice serca nieboszczyków wbijali osinowe kołki… Następnie wejścia do pieczar zostały zamurowane.

A jednak one są nadal!

Wiara w cmentarne wampiry z Highgate zachowała się do naszych czasów. Jesienią 2005 roku zechcieli zwiedzić cmentarz mieszkaniec Glasgow Jason O’Brien i jego żona Sarah. Syn właściciela hotelu, w którym się zatrzymali, powiedział im, że na cmentarzu żyją wampiry. Na nagrobkach, gdzie są pochowani, wyryta jest litera „V”. Jeśli zawołać zmarłego po imieniu, dodając koniecznie słowo „wampir”, to ten na pewno wstanie z mogiły. Przy czym zewnętrznie niczym nie będzie się różnił od żywych.

Wampiry z HighgateMa się rozumieć, państwo O’Brien wzięli tę opowieść za zwykłą bajkę, którą opowiada się turystom. Następnego dnia wybrali się na Highgate.

U wejścia spotkali damę w podeszłym wieku w staromodnej sukni. Starsza pani wskazała na wiszący na ścianie regulamin dla zwiedzających. Zdziwił ich jeden z punktów: „Nie wymawiać głośno słowa wampir”. Bileterka wyjaśniła, że to żart pracowników, którzy remontowali pomieszczenie, i że trzeba tablicę wymienić.

W oczekiwaniu na przewodnika, małżonkowie wybrali się na spacer po alejkach. Na jednym z nagrobków zauważyli literę „V”. „Patrz! Tutaj leży wampir!” – zawołał Jason. Na płycie widniał napis, że pod nią spoczywają Ann, Kathrin i Richard Jefferson, zmarli tego samego dnia, 15 maja 1899 r.

Nagle, w pobliżu państwa O’Brien, przeszły trzy osoby – staruszka, chłopiec i dziewczyna. Jeszcze przed chwilą nikogo na alejce nie było. Wszyscy troje byli ubrani według XIX wiecznej mody. Kiedy byli blisko, Jason zawołał” „Missis Jefferson!”. „Przepraszam… My się znamy?” – Odpowiedziała starsza kobieta.

Bilet z przeszłości

Jason próbował nagrać na kamerę oddalającą się trójkę. Kiedy wrócili do głównego wejścia, tam czekał już na nich przewodnik – starszy dżentelmen z siwymi bokobrodami. Zobaczywszy kamerę w rękach Jasona powiedział: „Proszę wybaczyć, sir, ale robienie zdjęć jest zabronione”. „Jak to – zdziwił się O’Brien – przecież zapłaciłem dwa funty za prawo do fotografowania”. Podszedł do kasy, gdzie nieznajoma młoda kobieta pokazała mu tablicę z regulaminem, gdzie rzeczywiście widniał punkt o zakazie używania na cmentarzu kamer i aparatów fotograficznych. Za to punkt mówiący o wampirach zniknął…

Zmieszany O’Brien wyciągnął z portfela bilet wydany mu przez starszą kobietę. Dziewczyna przy kasie spojrzała na niego: „Tak, były u nas takie blankiety, kiedy jeszcze wolno było fotografować. Ale proszę zwrócić uwagę: na bilecie jest data 12 maja 1998 r. to oznacza, że państwo byli u nas siedem lat temu”. Kasjerka z niedowierzaniem przyjęła tłumaczenie, że O’Brienowie pierwszy raz w życiu przyjechali do Londynu.

Osobliwy przewodnik

Cóż było robić, O’Brienowie zostawili kamerę i przyłączyli się do jakiejś wycieczki (co prawda, mężczyzna schował do kieszeni aparat, mając nadzieję, że uda mu się jednak ukradkiem jakieś zdjęcie zrobić). Minęli Egyptian Avenue, zwiedzili Circle of Lebanon, groby Faradaya i innych sławnych osób. Jason po kryjomu robił zdjęcia ważniejszych obiektów. Przewodnik prowadził fascynującą opowieść o historii cmentarza, o pochowanych na nim osobach…

highgate grobyKiedy zakończyła się wycieczka, O’Brien podszedł do przewodnika zapytać, czy wie coś o tutejszych wampirach i co oznacza wyryta na niektórych nagrobkach litera „V”. Stary dżentelmen mocno się zmieszał. Nagle skręcił w boczną alejkę i pobiegł nią, a następnie zniknął gdzieś bez śladu, jakby się pod ziemię zapadł.

Państwo O’Brien skierowali się do wyjścia. Przechodząc koło bileterki mężczyzna zapytał o nazwisko tego starszego człowieka, który prowadził wycieczkę. Dziewczyna bardzo się zdziwiła i stwierdziła, że rolę przewodników pełnią u nich wyłącznie studenci-historycy i żadnego staruszka wśród nich na pewno nie ma.

Kiedy po powrocie do domu małżonkowie zaczęli oglądać zdjęcia zauważyli, że zagadkowej trójki osób na nich nie ma. Pięknie wyszli na zdjęciach inni wycieczkowicze, ale staruszka-przewodnika też na żadnym nie było…

Trudno powiedzieć, co w tej historii jest prawdą, a co fantazją. Niemniej jednak cmentarz Highgate ciągle uważany jest za jedno z najbardziej tajemniczych miejsc w Londynie.

Rating: 4.2. From 5 votes.
Show votes.
Please wait…