2 komentarze  Dodaj komentarz

Jest jednym z najbardziej zagadkowych fenomenów w historii ludzkości. Człowiek ni z tego, ni z owego zapala się, dosłownie jak zapałka, i spala się w krótkim czasie, chociaż otaczające go przedmioty i odzież – w niepojęty sposób – pozostają nienaruszone. To, co z punktu widzenia współczesnej nauki jest zwyczajnie niemożliwe, czasem się jednak zdarza. Przypadki samospalenia znane były w odległych wiekach i są też odnotowywane w czasach współczesnych.

Historia

  • Niektórzy znawcy tematu dopatrują się wzmianki o samospaleniu nawet w Biblii: ofiary, które zginęły w ogniu poprzez dopust boży, mogły ulec właśnie samospaleniu.
  • W Średniowieczu za prawdopodobną przyczynę przypadków samospalenia uważano alkoholizm. W 1654 Thomas Bartholin duński lekarz, matematyk i teolog, napisał, że w czasie panowania królowej Bony Sforza rycerz Polonus Vorstius, który wypił „two ladles of strong wine” (dwie kadzie mocnego wina) zmarł, kiedy z jego ust wybuchły płomienie.
  • Kiedy Francuzka Nicole Millet z Reims spłonęła w dzień Zielonych Światek w 1725 roku, jej mąż zdołał przekonać sąd o spontanicznym samozapłonie żony i uniknąć w ten sposób oskarżenia o zabójstwo.
  • Fenomen spalonych ciał w nietkniętym ogniem otoczeniu przedstawił w swoim dziele „Dissertatio inauguralis de Incendiis Corporis Humani Spontaneis” Jonas Dupont w 1763 roku.

Czasy współczesne

  • Chyba najbardziej znany przypadek samospalenia dotyczy Mary Reeser z Florydy. W nocy z 1. na 2. lipca 1951 roku kobieta zmarła i rankiem znaleziono w pokoju jej zwęglone szczątki, stopione od gorąca świece i popękane lustro. Poza tym ogień niczego nie uszkodził.mary-reeser
  • Dziesięć lat temu w Tomsku spłonął mężczyzna, który według relacji świadków spokojnie siedział na drewnianej ławce i pił z butelki wódkę. Lekarze i milicja stwierdzili, że w organizmie mężczyzny było tyle alkoholu, że ten zapalił się od „zewnętrznego źródła ognia”. Tyle tylko, że żadnego źródła ognia w pobliżu nie znaleziono, a ławka pozostała nienaruszona.
  • W obwodzie Chersońskim zginął w zagadkowych okolicznościach stróż jednego z miejscowych gospodarstw. Rankiem znaleziono jego zwęglone ciało, przy czym odzież pozostała nieuszkodzona. Można by przypuszczać, że ktoś rozebrał starszego człowieka do naga, spalił go i ułożył ubranie. Świadkowie zdarzenia widzieli jednak, jak mężczyzna w tym właśnie ubraniu biegał po wsi otoczony słupem płomieni.
  • W Moskwie w listopadzie 1998 r. spłonął w swoim mieszkaniu kierowca taksówki. Meble, ściany i nawet fotel, w którym siedział podczas wypadku, nie uległy zniszczeniu.
  • We wrześniu 2011 r. w Irlandii, jako przyczynę śmierci 76 letniego emeryta lekarz sądowy podał SHC (Spontaneus human combustion), czyli samospalenie.

Listę podobnych przypadków można by długo ciągnąć.

Z jakiego powodu człowiek ulega samospaleniu? Oto kilka prób wyjaśnienia tego fenomenu:

–        Alkohol

Szczególnie w doniesieniach z XVII i XVIII wieku często pojawia się podejrzenie, że przyczyną spontanicznego samozapłonu człowieka było nadmierne spożycie alkoholu. Sądzono widocznie, że picie palnych spirytualiów czyni ciało człowieka również palnym. Prędzej jednak każdy człowiek umarłby na skutek zatrucia alkoholowego, zanim zdołałby osiągnąć konieczną koncentrację alkoholu. Niemiecki chemik Justus von Liebig wykazał w 1850 roku, że nasączone alkoholem tkanki nie ulegają spopieleniu pod działaniem zewnętrznego płomienia.

–        Reakcja chemiczna

Angielski chemik John Ronvald doszedł do wniosku, że samospalenie jest skutkiem reakcji związków chemicznych zawartych w ludzkim organizmie. Wydzielający się wówczas czysty fosfor wchodzi w reakcję tlenem i eksploduje.

Z kolei John Heymer, były brytyjski policjant, widzi w przypadkach samospalenia proces psychosomatyczny. W pewnej reakcji łańcuchowej uwalnia się w organizmie tlen i wodór, co prowadzi do eksplozji w mitochondriach (elementy budowy komórki). W tym wypadku oba składniki musiałyby znajdować się w komórkach w postaci gazu, co przeczy wiedzy naukowej.

Podobną teorię prezentował Larry Arnold, który niszczycielską moc przypisywał „pyrotonom”, nieodkrytym jeszcze cząsteczkom atomowym.

–        Elektryczność

Inżynier elektryk Robin Beach wyjaśnia samospalenie człowieka wyładowaniem elektrostatycznym. Według niego ludzie o wyjątkowo suchej skórze mogą wytwarzać ładunek do 30 000 V, podczas gdy przeciętny człowiek osiąga ładunek co najwyżej 20 000 V.  Ta elektryczność może w pewnych warunkach wywołać pożar, prowadzący do pełnego spalenia ciała.

Tej teorii można jednak wytknąć pewien wyraźny brak: nie wyjaśnia ona mianowicie, dlaczego w większości przypadków samospalenia ogień wychodził z ofiary.

–        Człowiek-reaktor

Rosyjski uczony W. Kaznaczejew, dyrektor Instytutu Medycyny Klinicznej i Eksperymentalnej twierdzi, że w komórkach naszego organizmu zachodzą pewne nieznane procesy energetyczne porównywalne co do mocy z zimną syntezą jądrową. Podstawą energetyki komórkowej są reakcje termojądrowe, a sama komórka – to prawdziwy reaktor jądrowy. Wiadomo, że nasz organizm jest w stanie sam tworzyć niezbędne mu związki chemiczne. Ale kiedy ten mechanizm ulega awarii, „komórkowy reaktor” traci sterowanie i zaczyna się niekontrolowana reakcja jądrowa. Jeśli przejdzie w łańcuchową, wówczas wytworzona kolosalna energia jest w stanie spalić, zamienić w popiół komórki naszego ciała.

–        Piorun kulisty

Niektórzy badacze wymieniają kulisty piorun, jako przyczynę samospalenia. Zakładają, że kontakt człowieka z takim piorunem, który może gwałtownie uwolnić swoją zmagazynowaną wewnątrz kuli energię, jest w stanie doprowadzić do samospalenia.

Na razie nie ma jednak na to dowodów i teoria pozostaje w sferze spekulacji.

Fascynujące i straszne zarazem zjawisko samospalenia człowieka pozostaje jak dotąd niewyjaśnione. Pozostaje nam tylko pocieszenie, że prawdopodobieństwo samozapłonu u każdego z nas, według statystyki, stanowi mniej niż 0,001%. Jest to znacznie mniej, niż wynosi na przykład ryzyko bezpośredniego rażenia piorunem.

Rating: 5.0. From 2 votes. Show votes.
Please wait...
Tagi: , , ,